Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dr Irena Eris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dr Irena Eris. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lipca 2012

Jak dzień i noc

Dwa kremy do twarzy, na dzień i na noc, które różnią się od siebie w moich odczuciach jak dzień i noc. Mam świadomość, że są to produkty z dwóch zupełnie różnych półek, zarówno cenowych jak i targetowych, bo Lirene to krem typowo drogeryjny, którego cena oscyluje w granicach ok. 15 zł, Dr Irena Eris natomiast to marka uchodząca już za luksusową, do nabycia jedynie w perfumeriach (ok. 80 zł), ale mimo wszystko postanowiłam je ze sobą zestawić.

Testowanie rozpoczęłam od kremu na noc. Byłam ciekawa produktu Lirene, bo według opisu producenta powinien idealnie pasować do mojej mieszanej cery.  Co by zaoszczędzić sobie klepania w klawiaturę, wszystkie opisy i obietnice znajdziecie na niżej zamieszczonych zdjęciach.


Krem w moim przypadku okazał się kompletną porażką. Niby po nałożeniu produkt szybko się wchłaniał, a skóra sprawiała wrażenie wygładzonej, ale było to bardzo pozorne. Wystarczy, że po kilku chwilach od aplikacji potarło się twarz, a mazidło zaczynało się rolować, tworząc tłuste, białe klumpy, których później wszędzie było pełno. Głębokie nawilżenie również można między bajki włożyć, bo na pierwszym miejscu w składzie jest, jak widać na załączonym obrazku, gliceryna i parafina, a zachwalany przez producenta kwas hialuronowy dopiero gdzieś daleko, daleko w tyle. Wniosek nasuwa mi się prosty, po kremy do twarzy za kilka złotych na pewno już nigdy nie sięgnę (choć pewnie i w tej kategorii cenowej można znaleźć jakieś perełki).

Krem Lirene zastąpiłam odmładzającym kremem jogurtowym Dr Ireny Eris SPA Resort Hawaii.Jest to krem lekko rozświetlający, do stosowania raczej na dzień, ale ja używam go głównie na noc i w tej roli świetnie sobie radzi.


Produkt pięknie pachnie, ma przyjemnie lekką, ale jednocześnie treściwą konsystencję. Szybko się wchłania i o rolowaniu, jak w przypadku poprzednika, nie ma mowy. Można by się i tu przyczepić do składu, bo kwas hialuronowy, którego zawartością w kremie chwali się producent, również jest gdzieś na dalekim miejscu, ale do tego specyfiku przekonują mnie efekty, które widzę każdego dnia po przebudzeniu na twarzy. Skóra jest miękka, wyraźnie nawilżona, wygładzona, a ja w pełni zadowolona :))).

Może to tylko siła sugestii, kiedy płacąc więcej za dany produkt, automatycznie nastawiamy się, że będzie on działał lepiej, niż jego o wiele tańszy odpowiednik. Doświadczenie nauczyło mnie jednak, że nie warto oszczędzać na kosmetykach pielęgnacyjnych do twarzy, bo często chcąc zatrzymać w portfelu tych parę groszy, dochodzi do tego, że "tanio kupujesz, dwa razy kupujesz".

A Wy jaką zasadę wyznajecie?

Oba produkty zostały mi nieodpłatnie udostępnione do testów. Fakt ten nie miał najmniejszego wpływu na treść niniejszej recenzji.

niedziela, 3 czerwca 2012

Czas na SPA :)))

Czy wspominałam już, że nie lubię peelingów? Pewnie nie jeden i nie dwa razy. Moja niechęć ma się jednak głównie do peelingów do ciała, bo bez peelingów do twarzy nie wyobrażam już sobie życia. Regularne złuszczanie martwego naskórka to podstawa zdrowo wyglądającej cery!

Możecie wyobrazić sobie moją radość, gdy w paczce od Laboratorium Dr Irena Eris znalazłam krystalicznie żelowy peeling rozświetlający do twarzy SPA RESORT CAPRI (75 ml, niestety nie doszukałam się informacji o cenie), który stosowany 1-2 w tygodniu ma wygładzać, rozjaśniać, złuszczać, odświeżać, oczyszczać i nawilżać.


Już samo opakowanie (kartonik + tubka) sprawia wrażenie ekskluzywności i w mojej ocenie wizualnie plasuje się na równi z kosmetykami innych zagranicznych marek, a to znowu napawa mnie dumą, że Polak jednak potrafi ;))).

Nie samym opakowaniem kobieta jednak żyje ;). W stosunku do kosmetyku jako takiego nie mam jednak również żadnych zastrzeżeń. Produkt ma niesamowicie przyjemny zapach i fajną żelową konsystencję, nie jest ani zbyt lejący, ani zbyt zbity i idealnie rozprowadza się po twarzy. Drobinki są dość delikatne, fanki ostrego tarcia (;P) mogą być nieco zawiedzione, na mojej dość opornej na ścieranie skórze dają jednak mimo wszystko radę.

Efekty stosowania są w moim przypadku jak najbardziej widoczne. Stan mojej cery ostatnimi czasy bardzo się poprawił. Oczywiście nie jest to jedynie zaletą tego peelingu, a raczej większej dbałości o regularną pielęgnacją, ale i SPA RESORT CAPRI miał w tym swoją zasługę. Polecam wszystkim, którzy poszukują peelingu z nieco wyższej półki. Na domowy wieczór spa będzie jak znalazł :))).

A Wy co sądzicie o sukcesie marki Dr Irena Eris? Możemy być dumne, czy raczej kosmetyki te nie są warte swojej ceny? Ciekawa jestem Waszych opinii :))).




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...