Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydła. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 grudnia 2012

Kochanie, umyłem dzieciaki! + moc prezentów

Honey, I washed the kids! to zdecydowanie najlepsza nazwa i najlepszy zapach Lush. To połączenie miodu i karmelu mogłabym wąchać bez końca! Można go kupić pod najróżniejszymi postaciami: mydła, żelu pod prysznic, perfum. Miałam okazję używać mydełka, ale dość słabo się pieniło i nie było jakieś rewelacyjne dla skóry, dlatego tym razem zdecydowałam się na żel pod prysznic o tym samym zapachu, ale innej nazwie It`s raining men.


Produkt jest bardzo przyjemny w użyciu. Moje początkowe obawy, że będzie wodnisty i będzie słabo się pienił, okazały się zupełnie nieuzasadnione. Trochę rozczarował mnie jednak zapach, który jest zdecydowanie mniej intensywny niż w przypadku mydła i znacznie krócej utrzymuje się na skórze. To dość spore manko, kiedy dany kosmetyk kupuje się głównie dla doznań węchowych, bo myć to on myje, co zresztą było do przewidzenia.

Mikołajki jeszcze nie nadeszły, a ja ostatnio dostaję same prezenty :))).Jako że jak najbardziej pasują one do kąpielowego tematu, to się nimi w tym miejscu chętnie pochwalę ;).

Nie dalej jak w czwartek przyszła do mnie przesyłka z UK od Ani, autorki bloga cherrylassie.blogspot.co.uk. W paczce znajdowały się niesamowicie urocze produkty marki Amazon Soaps: bomby do kąpieli English Rose i Rasperry Coconut oraz mydełko Pink Sugar Cupcake Soap. Amazon Soaps to firma produkująca kosmetyki wytwarzane ręcznie ze składników naturalnych. Coś jak Lush, ale robiony bardziej w domowym zaciszu.


Nie mogę się doczekać, kiedy je wypróbuję. Wizualnie i węchowo moje serce skradło mydło, które nie dość że ma kształt uwielbianych przeze mnie babeczek, posypane jest różowym brokatem, to jeszcze pachnie dokładnie jak Honey, I washed the kids!


Jako wisienka na torcie, a może raczej powinnam powiedzieć truskawka, przyszła wczoraj przesyłka od Goshi z bloga rozowaszpilka.blogspot.com. Znalazłam w niej, obok truskawkowych słodkości (:D), truskawkowe mydełko Alverde. Różowa kostka pachnie bardzo ładnie, truskawkowo, ale nie nachalnie. Dodatkowo zatopione są w niej drobinki owoców. Normalnie uczta dla ciała i zmysłów! :)


Dziękuję Wam dziewczyny! Jesteście pyszne ;D



sobota, 5 lutego 2011

Kawa czy wanilia?

Lubicie zapach kawy ze śmietanką o poranku? Woń lodów waniliowych z bitą śmietaną przyprawia Was o dreszcz rozkoszy? Lubicie cudowne zapachy w wannie i pod prysznicem? A co gdyby można było połączyć obie te przyjemności? Kawa ze śmietanką w wannie lub wanilia pod prysznicem? Wydaje się niemożliwe? A jednak! :)

Olejki do kąpieli i pod prysznic naszej rodzinnej marki Joanna Naturia to moje ostatnie zapachowe odkrycie. Natknęłam się na nie kiedyś przypadkiem w Schleckerze, zdążyłam je wtedy jedynie powąchać, nie miałam czasu na zakupy, ale od tej chwili cały czas chodziły mi po głowie. Ku mojej radości znalazłam je ostatnio w Superpharmie. Półka uginała się pod ciężarem żeli w pormocyjnej cenie 4,99 zł + 200 ml gratis. Nie mogłam przejść obojętnie! ;))).

zdjęcia: www.joanna.pl
Kosmetyk ma postać dwufazowego olejku, który przed użyciem należy oczywiście wstrząsnąć. Nie zauważyłam jakiś cudownych właściwości pielęgnacyjnych, ale wychodzę z założenia, że zadaniem tego typu produktów jest po prostu umycie naszej skóry, nie zaś jej dogłębne nawilżenie. Olejek dość dobrze się pieni, choć nieco mniej niż klasyczny żel pod prysznic. Jest również dość mało wydajny, co moim zdaniem wynika przede wszystkim z rzadkiej konsystencji (bez myjki lub gąbki raczej trudno się nim umyć). Małą wydajność jestem jednak w stanie przeboleć przy niskiej cenie i co najważniejsze OBŁĘDNYM zapachu, dla którego w pierwszej kolejności kupiłam ten kosmetyk. Wersja kawowa pachnie kropka w kropkę jak mrożona kawa z bitą śmietaną, wersja waniliowa natomiast niczym autentyczne lody waniliowe. Niesamowita przyjemność dla ciała i nosa, która - co najważniejsze - nie idzie w biodra ;).

czwartek, 6 stycznia 2011

Waniliowa przyjemność dla ciała

Dziś słów kilka o lekko korzennej, waniliowej przyjemności dla ciała prosto z The Body Shop. Mydełko Spiced Vanilla pochodzi z bożonarodzeniowej kolekcji, która wciąż jeszcze dostępna jest w sklepach. Spieszę z recenzją, gdyż lada dzień świąteczne produkty zapewne znikną ze sklepowych półek, tym bardziej że mamy czas sezonowych obniżek, również w TBS. 

zdjęcie: http://www.thebodyshop-usa.com/
Mydełko kupiłam w Berlinie jeszcze przed Świętami, kosztowało mnie 3 Euro, co uważam za niezbyt wygórowaną cenę. Fanką mydeł w kostce nie jestem, gdyż zazwyczaj są "trudne w obsłudze" i robią niewiele dobrego dla skóry, muszę jednak przyznać, że ten osobnik szczególnie przypadł mi do gustu. 

Po pierwsze zapach! Jest niezwykle przyjemny, waniliowy z delikatną domieszką innych, bliżej nieokreślonych przypraw. Nie jest mdły, ani słodki. Lubię! 
Po drugie konsystencja! Mydło jest niezwykle kremowe, rewelacyjnie rozprowadza się na skórze, nie tworzy piany, ale warstwę tak jakby nawilżającego mleczka. Lubię!
Po trzecie właściwości peelingujące! Spiced Vanilla ma w sobie drobiny, które delikatnie peelingują nasze ciało. Efekt złuszczenia jest minimalny, mydło bez problemu można stosować na co dzień bez obaw o podrażnienia, jest niczym subtelny masaż dla naszej skóry. Lubię!
Mydło występuje również w wersji żurawinowej, którą również posiadam, ale która grzecznie czeka na swoją kolej (tak, tak, trzymam się zasady "najpierw jedno, potem drugie" ;)). Myślę jednak, że i w tym wypadku będę zadowolona z użytkowania. Fanki mydeł w kostce zachęcam do wypróbowania, tym bardziej że ceny kuszą, kuszą, kuszą...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...