Za oknem ostatnie słoneczne podrygi, a ja dopiero rozpoczynam urlop i w zasadzie lato jeszcze przede mną. Pomału pakuję walizki i dobieram zawartość mojej wakacyjnej kosmetyczki. Przy okazji przeglądania lakierów "dobrych na plażę" w oko wpadła mi dawno zapomniana przeze mnie emalia z miss sporty w odcieniu złota.
Pamiętam, że lakier ten kupiłam, chcąc go wykorzystać do stemplowania. Do tego celu jednak ze względu na dość rzadką konsystencję kompletnie się nie nadawał i w związku z tym, że wtedy jeszcze pomalowanie całej płytki na złoto wydawało mi się oznaką kiczu przez duże K, buteleczka poszła w odstawkę.
Dzisiaj nastawienie trochę mi się zmieniło i ciekawa efektu machnęłam wszystkie 10 paznokci podwójną warstwą płynnego złota (edit: właśnie dołożyłam trzecią warstwę, która dopełniła całości). I co? I całość całkiem mi się podoba, na tyle, że odważę się tak wyjść do ludzi, a może nawet zabiorę ze sobą ten odcień w podróż.
A Wy co sądzicie? Złotko yay czy nay?
*Czy ktoś może wie, czy wyraz ten pisze się razem czy osobno? Nigdzie nie mogę znaleźć jednoznacznej odpowiedzi.
