Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Naturalnie (Sleek)

Zupełnie niespodziewanie jeszcze przed Świętami dostałam drobny podarunek od kuzynki z UK (Beatko, dziękuję!). W przesyłce znalazła się paletka Sleek AuNaturel. Strasznie się ucieszyłam, bo od dawna miałam na nią sporą chrapkę. Jako że dawno nie prezentowałam tutaj żadnego makijażu, chciałam Wam pokazać, co udało mi się dzisiaj rano zmalować.
Niestety nie dałam rady cyknąć fotek samej paletce. Myślę jednak, że jest Wam ona całkiem dobrze znana, bo już od kilku tygodni na wielu blogach można na jej temat czytać pochwalne peany ;).
Technika jest jak zwykle banalnie prosta, w tym makijażu podoba mi się jednak przede wszystkim połączenie kolorów, które mimo tego że są w ciepłej tonacji, dobrze komponują się z moją chłodną skórą. 

Make-up wykonałam w zaledwie kilku krokach:
1. Za bazę posłużył mi matowy cień w kolorze złamanej bieli "Nougat"
2. Na ruchomą powiekę nałożyłam dość jasny, błyszczący odcień "Taupe"
3. W wewnętrznym kąciku i pod łukiem brwiowym zastosowałam ciepły, zbliżony do koloru skóry kolor "Honeycomb"
4. W zewnętrznym kąciku i załamaniu powieki nałożyłam cień w kolorze brudnej, "mchowej" zieleni "Moss"
5. Granicę roztarłam za pomocą matowego, jasnego brązu o nazwie "Cappucino"
6. Wzdłuż linii rzęs pociągnęłam kreskę eyelinerem w żelu Catrice w odcieniu "It`s Mambo No. 2"

Easy, breasy, beautiful ;)))

Swoją drogą dziś stuknęło mi 28 wiosen... Od magicznej 18-stki minęła już cała dekada! :-O Chlip, chlip... Jedynym pocieszeniem jest "prezent", który postanowiłam sobie sprawić i który zamieszka ze mną już w ten weekend. Zdradzę Wam, że ma on cztery łapy i jest puchaty ;). Nie mogę się doczekać!!!


niedziela, 3 lipca 2011

Wszyscy mają Sleek, mam i ja! :D

Uległam! Całymi miesiącami opierałam się urokowi paletek Sleek, bo jakoś żadna nigdy nie była w stanie w pełni przekonać mnie do zakupu. A to paletki były trudno dostępne, a to miały za dużo błyszczących cieni, a to nie odpowiadało mi zestawienie kolorów... Opierałam się i opierałam, dopóki na rynek nie weszła limitowanka Oh So Special i dopóki nie zobaczyłam jej na blogu Greatdee (KLIK, jeśli interesują Was swatche). Zachorowałam! Powiedziałam sobie, że muszę ją mieć i czym prędzej popełniłam zakup na allegro (z przesyłką paletka kosztowała mnie ok. 36 zł). Czas podzielić się wrażeniami, zwłaszcza że to limitka i cienie pewnie wkrótce znikną ze sklepowych półek...

Górny rząd od lewej: Bow, Organza, Ribbon, Gift Basket, Glitz, Celebrate; Dolny rząd od lewej: Pamper, Gateau, The Mail, Boxed, Wrapped Up, Noir
O Sleeku krążą różne legendy... A to że cienie błyszczą się niesamowicie, a to że nie wszystkie są dobrze napigmentowane, a to że się strasznie kruszą w opakowaniu, a to że się sypią podczas nakładania. Cieszę się, że mam wreszcie możliwość zrewidowania tych opowieści i... w zasadzie włożenia ich między bajki. Nie wiem, czy to kwestia egzemplarza, ale ja swoją paletką jestem ZACHWYCONA!

W paletce 5 cieni jest perłowych, 6 matowych. Połysk zawarty w odcieniach perłowych jest w sam raz jak na porządne, błyszczące cienie przystało, o efekt kuli dyskotekowej raczej ciężko. Wszystkie cieszą się świetną pigmentacją, dobrze się ze sobą łączą i nie znikają z powieki podczas rozcierania. Cienie są mięciutkie, w dotyku wręcz kremowe, kruszą się odrobinę, ale pod tym względem nie różnią się niczym od cieni z wyższej półki. Podczas nakładania nie zauważyłam również jakiegoś szczególnego osypywania się ponad normę. 

Co mnie zaskoczyło, to rozmiar paletki - nie sądziłam, że paletki Sleek są takie małe! Zapisuję to jednak na plus, bo taki zestaw z dużym lusterkiem idealnie nadaje się na wyjazdy. Uwielbiam również, kiedy cienie mają swoje nazwy, życzyłabym sobie jedynie, by były one umieszczone na opakowaniu, nie zaś na folii, która najczęściej i tak ląduje w koszu. Jeśli mogę mieć jeszcze jakieś "ale", to chciałabym również, by w paletce znalazł się cielisty cień z odrobiną połysku jako urozmaicenie dla matowego rozświetlacza. Poza tym nie mam jej nic do zarzucenia :))).
Moje ulubione odcienie to zdecydowanie cielisty Bow, który obawiam się, że zniknie z prędkością światła, oraz The Mail, który jest pięknym, niezwykle uniwersalnym, biszkoptowym brązem. Wszystkie inne kolory zresztą też prezentują się cudownie! ;)))

Koniec tych "ochów" i "achów", oto makijaż zainspirowany postem niemieckiej blogerki Paddy z Innen&Aussen:
Makijaż wykonałam tak:
- Pamper na środkową część ruchomej powieki
- Boxed w zewnętrznym kąciku i załamaniu
- The Mail do roztarcia granic
- Bow pod łukiem brwiowym i w wewnętrznym kąciku
- Wrapped Up jako kreska wzdłuż górnej linii rzęs

Jak Wam się podoba? Czy Was też zdołała już dopaść mania na Sleeka? ;)))

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...