poniedziałek, 28 marca 2011

Z zielenią jej do twarzy

Z Waszych komentarzy pod postem konkursowym zdążyłam wyczytać, że lubicie posty lakierowe. Bardzo mnie to cieszy, bo ja takie notki zamieszczam z ogromną przyjemnością :))).
Podczas wczorajszych zakupów w Rossmannie udało mi się upolować szmaragdową zieleń z Wibo nr 78. Piszę upolować nie bez przyczyny, bo czasami mam wrażenie, że w danych drogeriach jak na złość nagminnie uzupełniają akurat te kolory, które w ogóle mnie nie interesują, czytaj brokatowe błękity, mleczne róże i shimmerowe czerwienie, a więc jak dla mnie "fuj", "yuck" i "ble" (każdy ma inny gust, wiadomo nie od dziś ;))).

No ale mam wreszcie moją piękną butelkową zieleń z bardzo subtelnym shimmerem. Wreszcie jakiś głęboki odcień zieleni, który na paznokciach faktycznie wygląda na zielony (a nie na czarny). Aplikacja jak marzenie! Pierwsza warstwa kryje słabiutko, ale druga już fajnie wyrównuje koloryt i nadaje niepowtarzalny połysk. Muszę przyznać, że seria Wibo Extreme Nails jest naprawdę udana. Lakiery czarują kolorami, są również bardzo trwałe. Przy cenie 5,69 zł za buteleczkę naprawdę nie ma na co narzekać!

Moim zdaniem kolor jest naprawdę unikatowy. Bardzo mi się podoba, tylko zastanawiam się, do jakich ubrań (poza czarnymi) będzie pasował? Jakieś pomysły? :)))

sobota, 26 marca 2011

500!

Nastała owa wiekopomna chwila! Dziś mój blog osiągnął magiczną liczbę 500 obserwatorów!!! W ramach podziękowań za to, że jesteście, że czytacie, komentujecie i doradzacie przygotowałam dla Was 3 upominki, wśród których znajdzie się coś dla ciała i coś cieszącego duszę, a przede wszystkim oczy ;)))).

Upominek nr 1
Zestaw minilakierów OPI z kolekcji szwajcarskiej (3,75 ml), a w nim:
- Lucerne-tainly Look Marvelous
- Yodel Me On My Cell
- Color So Hot it Berns
- Rapid Dry Top Coat
Odżywczy krem do ciała Nutriextra (200 ml) marki Vichy

Upominek nr 2
Zestaw Seche do francuskiego manicure (3,6 ml), a w nim:
- Seche Clear Crystal Clear Base Coat
- Seche Porcelain Nail Lacquer
- Seche Rose Nail Lacquer
- Seche Vite Dry Fast Top Coat
Odżywczy krem do ciała Nutriextra (200 ml) marki Vichy

Upominek nr 3
Zestaw do pielęgnacji dłoni OPI Happy Spa-lidays, a w nim:
- Avoplex High-Intensity Hand & Nail Cream (50 ml)
- Avoplex Exfoliating Cuticle Treatment (30 ml)
- Avoplex Cuticle Oil to Go (7,5 ml)
Wisiorek z H&M w kształcie misia z sercem z różowych cyrkonii

Jak wziąć udział?
1. Musisz być publicznym obserwatorem mojego bloga
2. Zostaw komentarz pod tym postem wraz z nickiem, pod którym obserwujesz bloga (adres e-mail również mile widziany)
3. Napisz w komentarzu, o czym chciałabyś/chciałbyś przeczytać na moim blogu, jakie tematy interesują Cię najbardziej

Jak zdobyć dodatkowe losy?
1. Zamieść notkę na temat rozdania wraz z linkiem do posta na swoim blogu (+1 los)
2. Zamieść mnie w swoim blogrollu (+1 los)
3. Napisz o rozdaniu na twitterze, podając linka i mój nick @xMizzVintage (+1 los). Pamiętaj proszę o umieszczeniu @ przed nickiem, abym mogła przeczytać Twój wpis.

Proszę, abyś o chęci wzięcia udziału w konkursie i wszystkich dodatkowych losach poinformował/a mnie w jednym komentarzu, zamieszczając również odpowiednie linki do blogów i postów. Komentarze bez linków nie będą brane pod uwagę.
Ze względu na sporą wagę paczek, nagrody wysyłam jedynie w obrębie Europy. Jeśli mieszkasz na innym kontynencie i chciałabyś/chciałbyś wziąć udział w konkursie, wystarczy, że podasz mi adres w Polsce, na który mogę przesłać upominek. Proszę w tym względzie o wyrozumiałość :).

Zgłoszenia możecie nadsyłać do 15 kwietnia do godz. 23:59. Zwycięzcy zostaną wybrani drogą losowania.


Rozdanie nie mogłoby się odbyć bez uprzejmości sponsorów, którym za pomoc w zgromadzeniu nagród serdecznie dziękuję i do których należą:

Sklep internetowy Victoria`s Beauty (KLIK), który ufundował lakiery :)))
Firma Vichy Laboratoires (KLIK), która ufundowała balsamy do ciała :)))
MizzVintage, która zasponsorowała wisiorek ;)))

Mam nadzieję, że nagrody spotkają się z Waszym zainteresowaniem i że chętnie weźmiecie udział w zabawie. Dziękuję Wam jeszcze raz za wspólnie spędzone wirtualne chwile :***


środa, 23 marca 2011

Do trzech razy sztuka?

Recenzji produktów marki Vichy ciąg dalszy... Dziś na tapecie podkład Normaderm Teint do skóry z niedoskonałościami w odcieniu Clair.Nude 25 (cena ok. 70 zł za 30 ml).

Co obiecuje producent?
- Czysta i świeża skóra
- Utrzymuje się przez 8 h
- Nie zatyka porów
- Nie powoduje powstawania zaskórników
- Hipoalergiczny
- Zawiera wodę termalną z Vichy
Moje wrażenia?
Przyznam się bez bicia, że podkład miałam na twarzy dosłownie trzy razy i raczej nie mam ochoty na więcej. W pierwszej kolejności odcień Clair. Nude 25 jest dla mnie trochę za ciemny. Pomijam jednak ten fakt w swojej ocenie, gdyż po roztarciu emulsja całkiem nieźle stapia się ze skórą i różnica w kolorze nie rzuca się drastycznie w oczy. Coś, czego jednak nie jestem w stanie przeboleć, to bardzo słabe krycie. Kosmetyk jedynie wyrównuje koloryt twarzy, w żaden sposób jednak nie zakrywa nawet drobnych niedoskonałości, co moim zdaniem w przypadku produktu przeznaczonego właśnie do skóry z owymi niedoskonałościami jest grubym nieporozumieniem. Śmiem nawet twierdzić, że podkład wręcz podkreśla wykwity i suche skórki.
Konsystencja jest dość płynna, produkt nie chce współpracować z żadnym pędzlem przeznaczonym do nakładania podkładu (czy to skunksem, czy to tradycyjnym języczkowym). Najlepszym narzędziem pracy są w tym momencie nasze palce, co jednak wiąże się z dużym zużyciem kosmetyku podczas jednorazowej aplikacji.

Jakie widzę plusy?
Po nałożeniu podkładu skóra zdecydowanie oddycha, gdyż produkt idealnie się z nią stapia. Nie ma mowy o efekcie maski, co jednak przy tak słabym kryciu jest dość oczywiste. Produkt daje efekt idealnego matu na twarzy na dobre kilka godzin. U osób z cerą skłonną do przetłuszczania się nie obędzie się jednak bez poprawek w ciągu dnia.

Podsumowując, muszę przyznać, że spodziewałam się o wiele więcej i wiązałam z tym produktem spore nadzieje. Wiem, że recenzja po zaledwie trzech użyciach może wydawać się niezbyt miarodajna, ale z podkładami tak już mam, że albo pokochamy się od razu, albo po prostu nie mam ochoty próbować dalej. W tym wypadku myślę, że dam temu produktowi czwartą i ostatnią szansę latem. Jeśli zmienię swoje zdanie na jego temat z pewnością nie omieszkam Was o tym poinformować ;).

A może któraś z Was używała tego kosmetyku i ma zupełnie odmiennie zdanie na jego temat? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii!

sobota, 19 marca 2011

Dziwak. . .

Chciałabym zaprezentować chyba najdziwniejszy lakier w mojej kolekcji: China Glaze Classic Camel z limitowanej edycji Vintage Vixen. Jak sama nazwa wskazuje, jest to odcień wielbłądzi, nie do końca kremowy, ni to brąz, ni to żółć, ot taki dziwak...

Zakładam, że pewnie wiele z Was myśli sobie "Co za brzydal!", ale mnie ten lakier zaintrygował od chwili, kiedy zobaczyłam go w jednym z filmików MissChevious (KLIK), która nota bene uznała Classic Camel za najbrzydszy odcień z całej kolekcji. Ja natomiast stwierdziłam, że muszę go mieć ;D. 
Był to mój pierwszy lakier z China Glaze i początkowo byłam rozczarowana. Przede wszystkim kolor okazał się nie być w pełni kremowy. W lakierze zatopiony jest złoty shimmer, nie jest on jednak szczególnie widoczny na paznokciach. Produkt jest dość rzadki, aplikacja nie należy do najłatwiejszych, no i kolor na żywo nie do końca mnie przekonał. Postanowiłam dać mu jednak jeszcze jedną szansę i muszę powiedzieć, że jednak się polubimy :)))).
Classic Camel pasuje idealnie do mojej skórzanej kurtki w podobnym wielbłądzim kolorze, świetnie komponuje się również z ubraniami w różnych odcieniach niebieskiego: od błękitu, po granat.

A Wy co sądzicie? Classic Camel: love or hate? Lubicie dziwne, niebanalne odcienie, czy raczej stawiacie na klasykę? :)

Komu świeczkę?

Jeśli chcecie otulić Wasze domowe zacisze aromatycznymi zapachami Yankee Candle koniecznie weźcie udział w konkursie Marty z bloga STOP BUYING CRAP. Do wygrania pachnące nagrody :))))
Konkurs organizowany we współpracy ze sklepem www.bibeloty.com.pl

wtorek, 15 marca 2011

Kosmetyczny desant ;)))))

Podczas ostatniej wizyty we Wrocławiu nie zrobiłam, co prawda, wielkiego najazdu na MAC, ale dokonałam szturmu na szafę Catrice w pobliskiej Naturze. Pech chciał, że w Poznaniu asortymentu Catrice nie uraczysz i ogólnie dochodzę do wniosku, że w porównaniu z innymi polskimi miastami stolica Wielkopolski jest kosmetyczną pustynią... Ale do rzeczy...

Przeglądając nową ofertę niemieckiej marki, zdecydowałam się na trzy produkty: lakier do paznokci Ultimare Nude w odcieniu 060 Mona Lisa Is Staring Back, pomadkę w kolorze 010 Be Natural oraz żelowy eyeliner w kolorze 020 It`s Mamo No. 2.
Zacznę od największego rozczarowania. Bardzo lubię lakiery Catrice, cenię je sobie za niebanalną kolorystykę i trwałość. Nude Ultimate skusił mnie mlecznoróżową bazową i zatopionym w niej złotym shimmerem (cena ok. 10 zł). Aplikacja pozostawia jednak wiele do życzenia. Lakier jest gęsty, pierwsza warstwa niesamowicie smuży, a przy dwóch mamy taką dawkę produktu na paznokciu, że wygląda to nienaturalnie. Ponadto, lakier zaledwie po jednym dniu noszenia wykazuje skłonność do pokaźnych odprysków. Raczej się nie polubimy...
Pomadkę z serii Ultimate Color kupiłam totalnie w ciemno (cena ok. 10 zł). Skusiłam się, bo kolor przypomina mi nieco nową Lady Gagę z macowej Viva Glam LE (Be Natural jest może o ton cieplejszy i bardziej kryjący). Szminka jest silnie napigmentowana i bardzo kremowa, co się chwali, ale komfort noszenia mógłby być nieco lepszy. Tę pomadkę po prostu czuję się na ustach, co mnie osobiście drażni. Bardzo podoba mi się natomiast logo Catrice odciśnięte na samym sztyfcie. Już tak mam, że przywiązuję wagę do detali, które nijak się mają do samego produktu ;).
Największą radość sprawił mi żelowy eyeliner (cena ok. 15 zł). Nie przepadam u siebie za kreskami na górnej powiece, ale dzięki temu produktowi chyba się z nimi przeproszę. Eyeliner ma odcień delikatnie połyskującego, zimnego brązu. Jest niezwykle kremowy, dzięki czemu kreskę maluje się nim jak marzenie, choć trzeba uważać, żeby nie nabrać zbyt wiele kosmetyku na pędzelek. Kreska trzyma się cały dzień, nie rozmazuje się, nie odbija na górnej powiece. Liner z Catrice chwilowo zdyskwalifikował mój fluidline z MAC, a to jest, moim zdaniem, naprawdę nie lada osiągnięcie!

A oto, jak liner i szminka prezentują się na twarzy w towarzystwie innych kosmetyków ;)
A Wy miałyście już okazję przetestować nowy asortyment Catrice? Jestem ciekawa Waszych wrażeń :))).

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...