Podczas jednego z moich nalotów na berliński tk maxx udało mi się dorwać kosmetyki amerykańskiej marki Burt`s Bees, o której wielokrotnie słyszałam na YouTube, nigdy jednak nie miałam przyjemności wypróbować osobiście. Wśród stosów mydeł, świeczek, kremów, perfum i innych dobrodziejstw moje kosmetyczne sokole oko (;D) wypatrzyło jeden, jedyny, niepozorny zestaw podróżny Burt`s Bees Travel Kit zawierający miniaturki pięciu produktów pielęgnacyjnych za jedyne 7,99 Euro (pierwotna cena to 14,99). Grzechem byłoby nie skorzystać z takiej okazji ;).
W skład zestawu wchodzą:
- szampon oraz odżywka do włosów z grejpfruta oraz buraka cukrowego (sic!) mające nadawać naszej czuprynie połysk
- żel pod prysznic o zapachu cytrusów oraz imbiru o działaniu energetyzującym
- miodowo-mleczny balsam do ciała
- miodowy balsam do ust
Zasadniczo moja recenzja mogłaby się składać z samych "ochów" i "achów", gdyż generalnie z produktów (na tyle na ile mogłam je przetestować ze względu na mniejszą pojemność) jestem niesamowicie zadowolona. Zacznę może od tego, że firma Burt`s Bees produkuje kosmetyki w dużej mierze naturalne, pozbawione zbędnej chemii. Produkty myjące nie zawierają odpowiedzialnych za tworzenie piany SLS-ów, są wolne od parabenów, nietestowane na zwierzętach, ich opakowania w części (30-90%) są wykonane z surowców wtórnych, są biodegradowalne i ogólnie przyjazne dla środowiska. Fajnie co? :))) Zawartość buteleczek i tubek również nie rozczarowuje.
Zestaw w pierwszej kolejności kupiłam ze względu na balsam do ust. Nie wiem, czy pamiętacie, ale jakiś czas temu nosiłam się z zakupem miodowego balsamu z Lush. W drodze do sklepu wdepnęłam jednak do tk maxx... no i widzicie, jak to się skończyło ;))). Nie kupiłam lush`owego Honeytrap, ale wcale nie żałuję, bo balsam Burt`s Bees wcale mu nie ustępuje. Przede wszystkim ma on formę sztyftu, co znacznie uprzyjemnia aplikację, dość intensywnie pachnie miodem, co ja zapisuję mu zdecydowanie na plus, ma dość gęstą konsystencję, przez co aplikacja jest nieco tępa, ale za to produkt długo utrzymuje się na ustach i intensywnie je chroni, jednocześnie odżywiając. Nie nadaje połysku, spokojnie więc można nałożyć dodatkowo jakąś kolorową szminkę. Jak dla mnie chwilowo balsam numer jeden!
Po szamponie i odżywce nie spodziewałam się cudów, tym bardziej więc zaskoczyło mnie działanie tych dwóch produktów. Mimo że nie zawierają SLS-ów bardzo dobrze się pienią, również pięknie pachną. Włosy po umyciu są niesamowicie gładkie i (nie wiem, czy to tylko moja wyobraźnia) zdecydowanie lepiej się układają, podczas modelowania pozostają dokładnie w tym miejscu, w którym im przykażę, co w przypadku moich kłaków jest nie lada osiągnięciem. Dodatkowo nawet podczas kolejnego mycia da się wyczuć gładkość włosa pod palcami. Serio, serio! :)))
Jeśli chodzi o żel pod prysznic, to tutaj jakiś cudownych właściwości nie dostrzegam. Jest ok, dobrze się pieni, ładnie pachnie. Czy energetyzuje? Trudno powiedzieć. Zapach nie jest intensywny, podobnie zresztą jak w przypadku pozostałych produktów, dzięki czemu moim zdaniem pozostaje niezwykle naturalny, nie ma w nim żadnej chemicznej nuty. Kolejny plus! :)))
Chyba największą przyjemność natomiast sprawia mi smarowanie ciała po kąpieli miodowym balsamem. Mi, osobie, która za mazidłami wszelkiego rodzaju nieszczególnie przepada! Zapach jest niezwykle przyjemny, otulający, ponadto balsam swoją konsystencją oraz kolorem przypomina mi nadzienie batonika Kinder Bueno, którego jestem skrytą fanką ;D. Dobrze nawilża, a jednocześnie ze względu na swoją lekką formułę nie pozostawia na skórze tłustej warstwy i szybko się wchłania. Cud, miód i orzeszki - dosłownie i w przenośni :D
Ok, oficjalnie rozpłynęłam się w zachwytach... Wierzcie mi jednak, że naprawdę trudno mi znaleźć złe strony testowanych przeze mnie produktów. Z chęcią niektóre z nich zakupiłabym w pełnowymiarowych opakowaniach. Wiem, że takie zestawy podróżne pojawiają się i w polskich tk maxx`ach, ale mimo iż wciąż poluję, nie udało mi się jeszcze na nie trafić. Nie tracę jednak nadziei ;). Uważam, że takie "travel kit`y" to świetne rozwiązanie, bo za przystępną cenę pozwalają nam wypróbować kilka produktów.
A Wy znacie tę markę? Testowałyście te lub inne ich produkty? Jestem ciekawa Waszych opinii, jak zwykle zresztą :).




