Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pandora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pandora. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 lutego 2011

Tik tak, tik tak...

Bez zegarka w moim przypadku jak bez ręki. Kiedy nie wiem, która jest godzina, czuję się totalnie zagubiona. W związku z tym już od dawna szukałam czasomierza, który pasowałby do srebrnych bransoletek, jako że zegarek i biżuterię lubię nosić na jednej ręce, a mój dotychczasowy odmierzacz czasu był w kolorze złota. Marzył mi się zegarek ze srebrną matową kopertą, białym cyferblatem i koniecznie białym paskiem, zawsze jednak miałam ważniejsze wydatki. W lutym postanowiłam nagrodzić się za pierwszy miesiąc w nowej pracy i za pierwszą wypłatę spełnić swoje marzenie :))).
Zdecydowałam się na zegarek amerykańskiej marki Fossil w dość sportowym stylu. Był to pierwszy zegarek, który w ogóle przykuł moją uwagę i mimo że później odwiedziłam jeszcze kilku zegarmistrzów i przymierzałam dobrych kilkanaście fasonów, wybór padł na pierwszy. Podoba mi się w nim szczególnie dość masywna, choć rozmiarowo drobna koperta i podwójny skórzany pasek, który na odwrocie zdobią słodkie detale. Uwielbiam, gdy producent przywiązuję uwagę do szczegółów - nawet tych, których nie widać podczas noszenia ;))). Możecie wyobrazić sobie moje zdziwienie, kiedy sprzedawca pakował zegarek w pudełko, na którym widnieje napis "Long Live Vintage"? Toż to przeznaczenie :D.

A tak zegarek prezentuje się na ręce razem z bransoletką, z którą zamierzam go nosić :))) Wyjątkowo podoba mi się to połączenie. A Wy co sądzicie?

sobota, 1 stycznia 2011

Puszka Pandory

Mamy już co prawda 2011, ale ja chciałabym pokrótce nawiązać jeszcze do już zeszłorocznych (sic!) prezentów gwiazdkowych. Gwiazdor w te Święta obdarował mnie prawdziwą puszką Pandory. Chyba musiałam być grzeczna w 2010, bo w środku zamiast miliona nieszczęść ludzkich i tysiąca chorób, znalazłam te oto dwa przepiękne koraliki:
zdjęcia: www.pandora-jewellery.com
Pierwszy z nich to prezent od kochanej mamy. Są to serduszka z fioletowej emalii zatopione w srebrze. Drugi zaś to prezent od mojego mężczyzny. Koralik ma postać żłobionej kuli z czterema cyrkoniami w odcieniu fioletu. Dostrzegacie jakąś wspólną cechę?;) Tak, już jakiś czas temu postanowiłam, że moja bransoletka będzie wariacją na temat koloru fioletowego, który zdecydowanie należy do moich ulubionych. Ostatnio zaczęłam jednak rozważać przełamanie tej "fioletowej passy" jakimś innych odcieniem. Może Wy macie jakieś propozycje? :)

A tak prezentuje się moja prywatna puszka Pandory w swej całej okazałości :):
Na koniec chciałabym wspomnieć o jeszcze jednym, niezwykle smacznym prezencie, którego zupełnie się nie spodziewałam, a który sprawił mi ogromną radość. Tuż przed Wigilią dotarła do mnie tajemnicza paczka o bardzo smakowitej zawartości (na zdjęciu już znacznie zresztą uszczuplonej :)):
Okazało się, że jest to prezent od jednej z moich ulubionych YouTubowiczek annyant0niny oraz jej mamy, która podobno regularnie podczytuje mojego bloga i którą z tego miejsca bardzo serdecznie pozdrawiam :))). Jeśli nie znacie jeszcze Ani, koniecznie odwiedźcie jej kanał. Dziewczyna ma niezaprzeczalny talent makijażowy i jak się okazuje również kulinarny :D. Tutaj znajdziecie dokładny przepis, jak stworzyć takie cudowne pierniki: KLIK. Ani za pamięć i przemiły gest bardzo serdecznie dziękuję :)))).

poniedziałek, 6 września 2010

Przerywnik: Ich bin eine Berlinerin

Wiem, wiem, nie miało być o podróżach! Głosowaliście na seriale i o tych będzie wkrótce, ale:
- po pierwsze muszę jeszcze co nieco pooglądać i wyrobić sobie zdanie na temat produkcji, które aktualnie mniej lub bardziej namiętnie pochłaniam;
- po drugie chciałabym się z Wami podzielić, czym (i gdzie) teraz żyję!

Mam nadzieję, że mi wybaczycie, po prostu obecnie nie potrafię nie zachwycać się miastem, w którym mogę sobie choć chwilkę pomieszkać dzięki uprzejmości Deutsche Nationalstiftung, która zechciała przychylnym okiem spojrzeć na mój projekt badawczy i przyznać mi grant. Chodzi oczywiście o Berlin!

Zapraszam do zwiedzania:))))
(Fotki oczywiście można powiększyć, klikając na nie;))
Alexanderplatz - serce Berlina. Tu możecie wspiąć się na słynną Fernsehrturm, czyli wieżę telewizyjną i podziwiać panoramę miasta, możecie również zrobić zakupy, m. in. w Lush`u :D. W tym miejscu  świetnie widać, jak eklektycznym i pod względem historycznym niezwykłym miejscem jest Berlin, który łączy w sobie Wschód i Zachód Europy (przede wszystkim w architekturze, ale również i w mentalności berlińczyków).

Unter den Linden - miejsce zdecydowanie najczęściej odwiedzane przez turystów. Zwieńczeniem ulicy jest oczywiście słynna Brama Brandenburska. Być w Berlinie i nie odwiedzić tego miejsca, to istny grzech! ;)

W różnych miejscach stolicy Niemiec można spotkać dziwnie wyglądających ludzi, najczęściej przebranych za żołnierzy nie z tej epoki lub... cóż sama nie wiem, kogo uosabiać chciał pan wymalowany na srebrno;) Berlin był podzielony przez 40 lat (w 1949 r. proklamowano utworzenie Narodowej Republiki Demokratycznej Niemiec, sławetny mur wzniesiono jednak dopiero w 1961 r., zjednoczenie nastąpiło zaś 3 października 1990 r., mur upadł rok wcześniej w listopadzie). Na każdym kroku widać, że przeszłość miasta wciąż jest żywa, czego dowód znalazł się nawet w swoim paszporcie! Zgodnie z pieczęciami, za symboliczne 1 Euro miałam przyjemność zwiedzać aliancką i sowiecką strefę okupacyjną, przekroczyć granicę RFN i NRD i to wszystko w 2010 r.! :D


Pomnik pomordowanych Żydów Europy - jedno z, moim zdaniem, najbardziej zapadających w pamięć miejsc w Berlinie mające upamiętniać holokaust. Ma ono być wyrazem nowego podejścia do idei pomnika, jako że rezygnuje z jakiejkolwiek symboliki. Składa się z 2711 betonowych słupów różnej wysokości, pomiędzy którymi można swobodnie spacerować. Mnie osobiście taki spacer przyprawił o ciarki... Pod pomnikiem znajduje się Centrum Informacji, gdzie można prześledzić historię prześladowań, dowiedzieć się nieco o ofiarach, miejscach zagłady, jak i współczesnych miejscach pamięci.

A oto kogo można spotkać na Kurfürstendamm, kolejnej słynnej berlińskiej ulicy:


Zapewniam Was, że tego dnia w ogóle nie wiało;) Pomimo zachęt przechodniów pan z czerwonym parasolem nawet nie drgnął! Ciekawe, jak długo jest w stanie ustać w tej pozycji... ;)

Tych delikwentów również można spotkać na K-Damm`ie. Niedźwiedź jest symbolem Berlina, widnieje m. in. na herbie miasta, na licznych pomnikach. Bez wątpienia symbol upowszechnił się dzięki "Złotym Niedźwiedziom" przyznawanym corocznie filmowcom. Niedźwiedzie są również ulubieńcami odwiedzających w berlińskim Zoo, w którym jeszcze nie tak dawno urodził się słynny niedźwiadek polarny Knut - dzisiaj już raczej niedźwiedź z prawdziwego zdarzenia ;). (klik)

I na koniec mój prywatny niedźwiadek, zdecydowanie mniejszych rozmiarów i o wiele bardziej łagodny. Postanowiłam zabrać go ze sobą do Polski, mam nadzieję, że upamiętni mi moje chwile spędzone w Berlinie:))))
[Ze specjalną dedykacją dla cammie;)]

Mam nadzieję, że podobał Wam się krótki spacer po stolicy Niemiec:) Oczywiście to tylko kilka z wielu miejsc, które warto tutaj zobaczyć. Ja staram się chłonąć miasto całą sobą, no chyba że siedzę w bibliotece... wtedy próbuję chłonąć wiedzę;)

Pozdrawiam Was ciepło!
xoxo
M.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...