Wiem, wiem, nie miało być o podróżach! Głosowaliście na seriale i o tych będzie wkrótce, ale:
- po pierwsze muszę jeszcze co nieco pooglądać i wyrobić sobie zdanie na temat produkcji, które aktualnie mniej lub bardziej namiętnie pochłaniam;
- po drugie chciałabym się z Wami podzielić, czym (i gdzie) teraz żyję!
Mam nadzieję, że mi wybaczycie, po prostu obecnie nie potrafię nie zachwycać się miastem, w którym mogę sobie choć chwilkę pomieszkać dzięki uprzejmości Deutsche Nationalstiftung, która zechciała przychylnym okiem spojrzeć na mój projekt badawczy i przyznać mi grant. Chodzi oczywiście o Berlin!
Zapraszam do zwiedzania:))))
(Fotki oczywiście można powiększyć, klikając na nie;))
Alexanderplatz - serce Berlina. Tu możecie wspiąć się na słynną Fernsehrturm, czyli wieżę telewizyjną i podziwiać panoramę miasta, możecie również zrobić zakupy, m. in. w Lush`u :D. W tym miejscu świetnie widać, jak eklektycznym i pod względem historycznym niezwykłym miejscem jest Berlin, który łączy w sobie Wschód i Zachód Europy (przede wszystkim w architekturze, ale również i w mentalności berlińczyków).
Unter den Linden - miejsce zdecydowanie najczęściej odwiedzane przez turystów. Zwieńczeniem ulicy jest oczywiście słynna Brama Brandenburska. Być w Berlinie i nie odwiedzić tego miejsca, to istny grzech! ;)
W różnych miejscach stolicy Niemiec można spotkać dziwnie wyglądających ludzi, najczęściej przebranych za żołnierzy nie z tej epoki lub... cóż sama nie wiem, kogo uosabiać chciał pan wymalowany na srebrno;) Berlin był podzielony przez 40 lat (w 1949 r. proklamowano utworzenie Narodowej Republiki Demokratycznej Niemiec, sławetny mur wzniesiono jednak dopiero w 1961 r., zjednoczenie nastąpiło zaś 3 października 1990 r., mur upadł rok wcześniej w listopadzie). Na każdym kroku widać, że przeszłość miasta wciąż jest żywa, czego dowód znalazł się nawet w swoim paszporcie! Zgodnie z pieczęciami, za symboliczne 1 Euro miałam przyjemność zwiedzać aliancką i sowiecką strefę okupacyjną, przekroczyć granicę RFN i NRD i to wszystko w 2010 r.! :D

Pomnik pomordowanych Żydów Europy - jedno z, moim zdaniem, najbardziej zapadających w pamięć miejsc w Berlinie mające upamiętniać holokaust. Ma ono być wyrazem nowego podejścia do idei pomnika, jako że rezygnuje z jakiejkolwiek symboliki. Składa się z 2711 betonowych słupów różnej wysokości, pomiędzy którymi można swobodnie spacerować. Mnie osobiście taki spacer przyprawił o ciarki... Pod pomnikiem znajduje się Centrum Informacji, gdzie można prześledzić historię prześladowań, dowiedzieć się nieco o ofiarach, miejscach zagłady, jak i współczesnych miejscach pamięci.
A oto kogo można spotkać na
Kurfürstendamm, kolejnej słynnej berlińskiej ulicy:
Zapewniam Was, że tego dnia w ogóle nie wiało;) Pomimo zachęt przechodniów pan z czerwonym parasolem nawet nie drgnął! Ciekawe, jak długo jest w stanie ustać w tej pozycji... ;)
Tych delikwentów również można spotkać na K-Damm`ie.
Niedźwiedź jest symbolem Berlina, widnieje m. in. na herbie miasta, na licznych pomnikach. Bez wątpienia symbol upowszechnił się dzięki "Złotym Niedźwiedziom" przyznawanym corocznie filmowcom. Niedźwiedzie są również ulubieńcami odwiedzających w berlińskim Zoo, w którym jeszcze nie tak dawno urodził się słynny niedźwiadek polarny Knut - dzisiaj już raczej niedźwiedź z prawdziwego zdarzenia ;). (
klik)
I na koniec mój prywatny niedźwiadek, zdecydowanie mniejszych rozmiarów i o wiele bardziej łagodny. Postanowiłam zabrać go ze sobą do Polski, mam nadzieję, że upamiętni mi moje chwile spędzone w Berlinie:))))
 |
| [Ze specjalną dedykacją dla cammie;)] |
|
Mam nadzieję, że podobał Wam się krótki spacer po stolicy Niemiec:) Oczywiście to tylko kilka z wielu miejsc, które warto tutaj zobaczyć. Ja staram się chłonąć miasto całą sobą, no chyba że siedzę w bibliotece... wtedy próbuję chłonąć wiedzę;)
Pozdrawiam Was ciepło!
xoxo
M.