Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vintage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vintage. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 marca 2011

Dziwak. . .

Chciałabym zaprezentować chyba najdziwniejszy lakier w mojej kolekcji: China Glaze Classic Camel z limitowanej edycji Vintage Vixen. Jak sama nazwa wskazuje, jest to odcień wielbłądzi, nie do końca kremowy, ni to brąz, ni to żółć, ot taki dziwak...

Zakładam, że pewnie wiele z Was myśli sobie "Co za brzydal!", ale mnie ten lakier zaintrygował od chwili, kiedy zobaczyłam go w jednym z filmików MissChevious (KLIK), która nota bene uznała Classic Camel za najbrzydszy odcień z całej kolekcji. Ja natomiast stwierdziłam, że muszę go mieć ;D. 
Był to mój pierwszy lakier z China Glaze i początkowo byłam rozczarowana. Przede wszystkim kolor okazał się nie być w pełni kremowy. W lakierze zatopiony jest złoty shimmer, nie jest on jednak szczególnie widoczny na paznokciach. Produkt jest dość rzadki, aplikacja nie należy do najłatwiejszych, no i kolor na żywo nie do końca mnie przekonał. Postanowiłam dać mu jednak jeszcze jedną szansę i muszę powiedzieć, że jednak się polubimy :)))).
Classic Camel pasuje idealnie do mojej skórzanej kurtki w podobnym wielbłądzim kolorze, świetnie komponuje się również z ubraniami w różnych odcieniach niebieskiego: od błękitu, po granat.

A Wy co sądzicie? Classic Camel: love or hate? Lubicie dziwne, niebanalne odcienie, czy raczej stawiacie na klasykę? :)

sobota, 19 lutego 2011

Tik tak, tik tak...

Bez zegarka w moim przypadku jak bez ręki. Kiedy nie wiem, która jest godzina, czuję się totalnie zagubiona. W związku z tym już od dawna szukałam czasomierza, który pasowałby do srebrnych bransoletek, jako że zegarek i biżuterię lubię nosić na jednej ręce, a mój dotychczasowy odmierzacz czasu był w kolorze złota. Marzył mi się zegarek ze srebrną matową kopertą, białym cyferblatem i koniecznie białym paskiem, zawsze jednak miałam ważniejsze wydatki. W lutym postanowiłam nagrodzić się za pierwszy miesiąc w nowej pracy i za pierwszą wypłatę spełnić swoje marzenie :))).
Zdecydowałam się na zegarek amerykańskiej marki Fossil w dość sportowym stylu. Był to pierwszy zegarek, który w ogóle przykuł moją uwagę i mimo że później odwiedziłam jeszcze kilku zegarmistrzów i przymierzałam dobrych kilkanaście fasonów, wybór padł na pierwszy. Podoba mi się w nim szczególnie dość masywna, choć rozmiarowo drobna koperta i podwójny skórzany pasek, który na odwrocie zdobią słodkie detale. Uwielbiam, gdy producent przywiązuję uwagę do szczegółów - nawet tych, których nie widać podczas noszenia ;))). Możecie wyobrazić sobie moje zdziwienie, kiedy sprzedawca pakował zegarek w pudełko, na którym widnieje napis "Long Live Vintage"? Toż to przeznaczenie :D.

A tak zegarek prezentuje się na ręce razem z bransoletką, z którą zamierzam go nosić :))) Wyjątkowo podoba mi się to połączenie. A Wy co sądzicie?

niedziela, 10 października 2010

"Rodem z lamusa"

Jakiś czas temu jedna z moich czytelniczek zasugerowała mi stworzenie posta na temat mojej biżuterii w stylu vintage. Jestem wielką fanką tego trendu, który pod postacią koronek, bufiastych rękawów, słodkich kokardek, motywów kwiatowych a także wszelkiego rodzaju dodatków stylizowanych na "rodem z lamusa" już od dość dawna gości w modzie.

Co oznacza słowo "vintage"? Jest to wbrew pozorom termin zaczerpnięty z terminologii winiarskiej. W języku angielskim używa się go do określania dobrego gatunkowo, szlachetnego wina, "vintage" może być również dzieło, które w języku polskim określilibyśmy jako klasyczne, w modzie zaś mianem "vintage" określamy coś podstarzałego, coś nie z tej epoki. Za "przestarzałe" uznaje się więc ubrania oraz dodatki inspirowane trendami z poprzednich dekad, najczęściej starszymi niż 25 lat, które nie stronią jednakże od połączeń ze stylem współczesnym.

Osobiście uwielbiam wszelkiego rodzaju "lamusowe" akcenty w garderobie. Cieszy mnie niezmiernie, że w sklepach ze sztuczną biżuterią, poza wszędobylskim kiczem, coraz częściej można znaleźć ciekawe i przede wszystkim dość solidnie wykonane dodatki za przystępną cenę. Oto kilka z nich w formie biżuteryjnej (informacje o miejscu zakupu oraz cenie znajdziecie pod poszczególnymi zdjęciami :)):
Pierścień w stylu wiktoriańskim (Six, cena: 24,90 zł)
Kolczyki w formie ażurowych kul - zdecydowanie moje ulubione :))) (Six, cena: ok. 20-25 zł)
Ażurowe kolczyki (Apart, cena: brak informacji - prezent ;))
Kolczyki w stylu wiktoriańskim z wizerunkiem amora (Bijou Brigitte, cena: ok. 30 zł)
Perełki z kokardkami (Six, cena: 19,90 zł)

Bransoletka z motywem róży - choć mam ją zaledwie od wczoraj, zdecydowanie ląduje wśród ulubionych :D (Six, cena: 24,90 zł)
Otwierane serduszko na krótkim łańcuszku (Bijou Brigitte, cena: 9,90 Euro)
Otwierane serduszko na długim łańcuszku (Rossmann, cena: 24,90 zł)
Naszyjnik w romantycznym stylu z otwieranym sercem (Bijou Brigitte, cena: 9,90 Euro)

A Wy lubicie taką biżuterię? A może Wasz styl jest zupełnie inny? Bardziej nowoczesny? Bardziej awangardowy? Bardziej klasyczny? A może preferujecie inny sposób urozmaicania swojego stroju? Pochwalcie się :))))

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...