Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyelinery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyelinery. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 września 2011

Eureka?!

Lubicie testować kosmetyczne wynalazki? Ja zawsze jestem ciekawa nowinek i innowacyjnych rozwiązań, dlatego z wielką przyjemnością skorzystałam z okazji przetestowania eyelinera w żelu NAF rodem z Tajwanu, który można zakupić na stronie sklepu kkcenterhk. Pod jakim względem można uznać ten produkt za innowacyjny? Zerknijcie na zdjęcia :).


Samo opakowanie prezentuje się już dosyć dziwnie. Oczywiście wszelkie opisy są w języku bliżej dla mnie niezidentyfikowanym. Jedyna zrozumiała dla mnie wskazówka, to 36 h, wskazująca na niesamowitą trwałość kosmetyku. Jeśli jednak przyjrzycie się nieco bliżej umieszczonym na kartoniku grafikom, dostrzeżecie, na czym polega "clue" owego linera... Dokładnie tak! Wraz z produktem otrzymujemy sprytnie ukryty pędzelek ;).


Pomysł naprawdę godny podziwu, jednak jakość samego narzędzia pozostawia wiele do życzenia. Pędzelek jest całkiem poręczny, możemy używać go w wersji krótszej, lub też zamontować odpowiednio na nakrętce i przedłużyć w ten sposób trzonek. Gorzej już z samym włosiem i przede wszystkim jego kształtem. Choćbym się dwoiła i troiła, tak przyciętym pędzlem nie jestem w stanie namalować prostej i jednolitej kreski, co ostatecznie czyni go bezużytecznym. Plus za ideę, minus za wykonanie niestety.


Sam liner jakościowo jest bardzo dobry. Ma dość zbitą konsystencję, nie jest jednak na tyle twardy, by sprawiał kłopoty z aplikacją. Pod względem formuły porównałabym go do linerów MAC i Bobbi Brown. Produkt jest także bardzo trwały, szybko wysycha, nie odbija się na górnej powiece, w ciągu dnia nie sypie się i nie kruszy. Czy faktycznie jest w stanie przetrwać na oku 36 h? Być może, ale jakoś nie czuję potrzeby sprawdzać tej obietnicy producenta na własnej skórze. Grunt, że wytrzymuje na powiece bez uszczerbku jakieś 12 h. Sam odcień odbiega od typowej, głębokiej czerni. W świetle kosmetyk mieni się niebiesko-różowymi drobinkami, które nie są jednak szczególnie widoczne. W gruncie rzeczy efekt na oku jest bardzo fajny.


Pytanie jednak, czy naprawdę tego typu kosmetyk trzeba sprowadzać aż z Azji? Otóż sądzę, że nie, tym bardziej że cena też jakoś wcale nie zachęca (13,17$ za 4 g produktu + przesyłka). Myślę, że zakup można rozważyć, kiedy planuje się jakieś większe zamówienie ze strony sklepu. Wrażliwcom zalecałabym jednak ostrożność, jako że ani na stronie, ani na opakowaniu nie można sprawdzić składu.

Summa summarum liner NAF to wynalazek ciekawy, ale wg mnie zdecydowanie wymagający jeszcze dopracowania. A jakie jest Wasze zdanie?

sobota, 30 kwietnia 2011

Berlin rocks!

W pierwszej kolejności chciałam podziękować za tak liczny odzew pod ostatnim postem, schlebia mi bardzo, że w jakiś sposób liczycie się z moją opinią. Wiele z Was zażyczyło sobie w pierwszej kolejności recenzji eyelinera w żelu z essence. Ucieszyło mnie to, bo produkt ten nie wymaga miesięcznych testów, żeby móc sobie wyrobić zdanie na jego temat :))). Eyeliner w mojej kosmetyczce gości od niedawna, ale w tym krótkim czasie zdecydowanie zdołał podbić moje serce :D. Po pierwsze jest śmiesznie tani (cena to 11,99 zł w Douglasie), po drugie ma piękny fioletowy kolor (ciepły odcień śliwki), po trzecie ma nazwę, której ja, fanka Berlina, po prostu nie mogłam się oprzeć (Berlin rocks) :))).
Z lewej zdjęcie w cieniu, z prawej w słońcu, zachęcam do oglądania zdjęć w powiększeniu, wtedy można zobaczyć, jak kolor pięknie się mieni :)))
Moim zdaniem produkt jest naprawdę niezły, stanowi całkiem dobrą alternatywę dla o wiele droższych kosmetyków tego typu marek takich jak MAC czy Bobbi Brown. Jest wystarczająco napigmentowany, aby narysować nim jednolitą kreskę, z pewnością dobrze sprawdzi się w roli bazy pod cienie w podobnym kolorze.

Jedyne, co odróżnia eyeliner z essence od produktów z górnej półki (poza ceną oczywiście), to konsystencja. Kosmetyk jest niezwykle miękki, co powoduje, że czasami na pędzlu ląduje go zbyt wiele i osobom niewprawnym w malowaniu kresek, może dodatkowo utrudniać tę czynność. Najlepiej nałożyć odrobinę na dłoń i dopiero później na pędzel, wtedy możemy być pewne, że nie zrobimy sobie na powiece niepotrzebnego i trudnego do naprawienia kleksa ;). Swoją drogą, liner z essence swoją konsystencją do złudzenia przypomina ten sam produkt z Catrice. W sumie nic dziwnego... w końcu to ten sam producent ;).

Tak prezentuje się mój dzisiejszy makijaż. Ot, taki zwyklak, ożywiony nieco fioletową kreską:

I jak Wam się podoba? Eyeliner oczywiście ;P

środa, 27 kwietnia 2011

W fazie testów...

Ostatnio w moje ręce trafiło kilka zupełnie nowych produktów, których nie miałam przyjemności wcześniej wypróbować. Aktualnie testuję (w kolejności zupełnie przypadkowej):
 
1. Mgiełkę do twarzy z witaminą E z The Body Shop

2. Cetaphil Dermoprotektor MD (krem twarzy i ciała stworzony do nawilżania skóry wrażliwej lub suchej)


3. Płyn micelarny Vichy Normaderm


4. Roll-on Etiaxil dla skóry wrażliwej zapobiegający nadmiernemu poceniu się




5. Straight Guard marki CHI chroniący włosy przed nadmiernym działaniem ciepła

 
6. Długotrwały błyszczyk oraz pigment marki MAKE-UP STUDIO

7. Eyeliner w żelu firmy essence w kolorze Berlin rocks


Który produkt interesuje Was najbardziej? Którą recenzję chciałybyście przeczytać w pierwszej kolejności? A może same miałyście przyjemność testować któryś z tych kosmetyków? Ja pod adresem poszczególnych produktów mam określone oczekiwania, ale i jestem pełna nadziei, że zostaną one spełnione :))).

piątek, 15 kwietnia 2011

Z drogeryjnej półki

Nie ma to, jak poczucie, że za kilka złotych znalazło się naprawdę dobry kosmetyk, który w pełni spełnia nasze oczekiwania :))). Pod postem rozdaniowym pisałyście, że chciałybyście poczytać więcej o produktach tanich i dobrych. Pogrzebałam w swojej kosmetyczce i wybrałam swoich ulubieńców za kilka lub kilkanaście złotych, którzy towarzyszą mi już od dłuższego czasu i z którymi póki co nie mam zamiaru rozstawać. No to jazda... ;)))

Revlon Colorstay w kolorze 150 Buff dla skóry tłustej i mieszanej
Podkład, który albo się kocha, albo nienawidzi. Ja zdecydowanie go kocham i jest to póki co mój numer 1 wśród tego typu kosmetyków. Lubię go za odpowiednie dla mnie krycie, super trwałość, idealny kolor i przystępną cenę (na allegro ok. 40 zł). Wiele osób narzeka, że podkład jest ciężki, że trudno się rozprowadza, że tworzy efekt maski. Pamiętajcie jednak, że każdy podkład, który dobrze kryje, będzie dość treściwy. A jak uniknąć trudności z nakładaniem? U mnie najlepiej sprawdza się aplikacja skunksem (w przypadku, gdy potrzebne mi mocne krycie) lub zwilżoną gąbeczką (wtedy krycie jest o wiele, wiele słabsze i podkład jedynie wyrównuje koloryt skóry). Nakładając podkład pędzlem duofibre, nie radzę jednak wykonywać kolistych ruchów i próbować rozcierać kosmetyk, wystarczy jedynie dotykać pędzlem twarzy (ang. tap) - efekt "air brush" murowany :))).


Maybelline Dream Mat Powder
Idealny puder do utrwalania makijażu. Jest niesamowicie drobno zmielony i jednocześnie bardzo zbity, przez co nie tworzy efektu "pudrowatości" na twarzy. Mój odcień to 03 Golden Rose, ale kosmetyk jest w zasadzie transparentny i idealnie dopasowuje się do koloru danej cery. Świetnie matuje na dobre kilak godzin. Jest to produkt, do którego pomimo przerw zawsze bardzo chętnie wracam (cena ok. 30 zł).

Maskara multi action z essence
Nigdy nie dałabym wiary, że maskara za 10 zł może być tak dobra. Kupiłam ją po raz pierwszy pod wpływem bardzo pochlebnych recenzji, którym nie do końca chciało mi się wierzyć. A jednak... Tusz ten bardzo fajnie podkreśla rzęsy, delikatnie je wydłuża i pogrubia. Efekt nie jest może spektakularny, ale ja na swoje rzęsiska akurat nigdy nie mogłam narzekać, więc to, co robi z nimi ta maskara, w zupełności mi wystarcza. Tusz trzyma się na rzęsach cały dzień, nie osypuje się, nie odbija się ani na górnej, ani na dolnej powiece. Świetne rozwiązanie, zwłaszcza gdy w portfelu pusto ;))).







Eyeliner w żelu z Catrice w odcieniu It`s Mambo Nr. 2
O tym produkcie pisałam już wcześniej tutaj, ale myślę, że nie zaszkodzi pozachwycać się jeszcze raz ;))). Produkt jest naprawdę godny uwagi, bardzo kremowy, nie sprawia najmniejszych trudności podczas aplikacji, pędzelek wręcz sunie po powiece. Kreska trzyma się u mnie cały dzień, nic się nie kruszy, nie osypuje. Za cenę ok. 15 zł otrzymujemy naprawdę dobrej jakości kosmetyk. Szkoda tylko, że produkty Catrice w dalszym ciągu są dość trudno dostępne w Polsce. Szanowny Panie producencie, najwyższy czas to zmienić!!! ;)


Szminka Catrice w odcieniu Be Natural!
Na temat tego produktu również już się wypowiadałam (KLIK), ale postanowiłam napisać o nim ponownie, ponieważ z każdym dniem pomadkę tę lubię coraz bardziej :))). Uwielbiam ją za kolor, beżowy nude, który w moim odczuciu świetnie komponuje się ze skórą o delikatnie żółtych tonach. Pomadka jest kryjąca, może nieco ciężka na ustach, ale dzięki temu dość długo się utrzymuje (jak na pomadkę oczywiście ;)). I tu ponownie apel do producenta o lepszą dostępność i szerszą gamę kolorystyczną (koszt ok. 10 zł) ;))).






Lakiery z Wibo
Na koniec z pewnością wszystkim dobrze już znane lakiery z Wibo. W swojej kolekcji posiadam odcienie (od lewej) 78 (prezentowany tutaj), 74 (prezentowany tutaj) oraz 61. Lubię te produkty za naprawdę ciekawe kolory, piękny połysk na paznokciu i przede wszystkim niesamowitą trwałość. Również cena zachęca jak najbardziej do zakupu (ok. 5,50 zł) :))). I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno omijałam szafę Wibo szerokim łukiem ;).




Namówiłam Was na zakup, któregoś z tych kosmetyków? ;))) Jeśli chcecie poczytać o moich drogeryjnych typach z zakresu szeroko pojętej pielęgnacji ciała zapraszam Was TUTAJ.

wtorek, 15 marca 2011

Kosmetyczny desant ;)))))

Podczas ostatniej wizyty we Wrocławiu nie zrobiłam, co prawda, wielkiego najazdu na MAC, ale dokonałam szturmu na szafę Catrice w pobliskiej Naturze. Pech chciał, że w Poznaniu asortymentu Catrice nie uraczysz i ogólnie dochodzę do wniosku, że w porównaniu z innymi polskimi miastami stolica Wielkopolski jest kosmetyczną pustynią... Ale do rzeczy...

Przeglądając nową ofertę niemieckiej marki, zdecydowałam się na trzy produkty: lakier do paznokci Ultimare Nude w odcieniu 060 Mona Lisa Is Staring Back, pomadkę w kolorze 010 Be Natural oraz żelowy eyeliner w kolorze 020 It`s Mamo No. 2.
Zacznę od największego rozczarowania. Bardzo lubię lakiery Catrice, cenię je sobie za niebanalną kolorystykę i trwałość. Nude Ultimate skusił mnie mlecznoróżową bazową i zatopionym w niej złotym shimmerem (cena ok. 10 zł). Aplikacja pozostawia jednak wiele do życzenia. Lakier jest gęsty, pierwsza warstwa niesamowicie smuży, a przy dwóch mamy taką dawkę produktu na paznokciu, że wygląda to nienaturalnie. Ponadto, lakier zaledwie po jednym dniu noszenia wykazuje skłonność do pokaźnych odprysków. Raczej się nie polubimy...
Pomadkę z serii Ultimate Color kupiłam totalnie w ciemno (cena ok. 10 zł). Skusiłam się, bo kolor przypomina mi nieco nową Lady Gagę z macowej Viva Glam LE (Be Natural jest może o ton cieplejszy i bardziej kryjący). Szminka jest silnie napigmentowana i bardzo kremowa, co się chwali, ale komfort noszenia mógłby być nieco lepszy. Tę pomadkę po prostu czuję się na ustach, co mnie osobiście drażni. Bardzo podoba mi się natomiast logo Catrice odciśnięte na samym sztyfcie. Już tak mam, że przywiązuję wagę do detali, które nijak się mają do samego produktu ;).
Największą radość sprawił mi żelowy eyeliner (cena ok. 15 zł). Nie przepadam u siebie za kreskami na górnej powiece, ale dzięki temu produktowi chyba się z nimi przeproszę. Eyeliner ma odcień delikatnie połyskującego, zimnego brązu. Jest niezwykle kremowy, dzięki czemu kreskę maluje się nim jak marzenie, choć trzeba uważać, żeby nie nabrać zbyt wiele kosmetyku na pędzelek. Kreska trzyma się cały dzień, nie rozmazuje się, nie odbija na górnej powiece. Liner z Catrice chwilowo zdyskwalifikował mój fluidline z MAC, a to jest, moim zdaniem, naprawdę nie lada osiągnięcie!

A oto, jak liner i szminka prezentują się na twarzy w towarzystwie innych kosmetyków ;)
A Wy miałyście już okazję przetestować nowy asortyment Catrice? Jestem ciekawa Waszych wrażeń :))).

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...