poniedziałek, 13 lutego 2012

Wielka niewiadoma + rozdanie

Odżywkę Aloes WAX testuję już bez mała dwa miesiące i w dalszym ciągu nie mam o niej wyrobionego zdania. Nie wiem, czy świadczy to o produkcie dobrze, czy źle. Chyba po prostu pielęgnacja włosów nie jest moim priorytetem i męczą mnie maski, które trzeba nakładać na głowę na dłużej niż chwilę, owijać termicznym czepkiem i później spłukiwać. Rano zdecydowanie szkoda mi czasu na takie zabiegi, najczęściej odżywka bez spłukiwania to maksimum, na które mogę sobie pozwolić. Nie znaczy to jednak, że nie mam ochoty od czasu do czasu zafundować włosom porządnej kuracji.Tylko czy odżywka WAX jest w stanie taką kurację mi zapewnić? Otóż... nie wiem.


Dochodzę do wniosku, że nie jestem obiektem właściwym do testów. Włosy mam raczej nieproblematyczne pod względem pielęgnacji, często je ścinam, w związku z czym w przeciągu 5 tygodni pomiędzy jedną a drugą wizytą u fryzjera codzienne suszenie, czy prostowanie nie jest w stanie im zaszkodzić. Powiem krótko: po dobrych kilku tygodniach stosowania maski (mniej więcej raz na 7 dni) nie zauważyłam większej zmiany w kondycji włosów, nie wspominając już o ewentualnych spektakularnych efektach w postaci wzmocnienia struktury włosa itp. itd. Produkt przeznaczony jest specjalnie do włosów przetłuszczających się, ale i tu nie dostrzegłam ani zmiany na plus, ani na minus. Po prostu jedna wielka niewiadoma...

***********************************************************************************************************************

Jako że sama nie do końca jestem w stanie umiejętnie ocenić ten produkt, chciałabym umożliwić Wam testy na własną rękę.



Mam do rozdania 5 zestawów produktów pielęgnacyjnych do włosów marki Pilomax: 4 zestawy, w skład których wchodzą 2 maski (Aloes WAX do włosów przetłuszczających się oraz Kamille WAX do włosów jasnych o pojemności 70 g) oraz 1 zestaw próbek, w skład którego wchodzą saszetki Aloes WAX (3 x 30ml), saszetki Kamille WAX (3 x 10 ml) oraz szampon Henna WAX (3 x 7 ml). Jeśli chciałybyście wygrać, któryś z zestawów, zostawcie do 19.02 do godz. 23:59 pod tym postem komentarz z odpowiedzią na pytanie: "Co lubisz w swoich włosaęch?" Nie stawiam żadnych dodatkowych wymagań, wszystkich chętnych zapraszam do zabawy :))).

Produkty zostały przesłane mi przez firmę Pilomax, za co serdecznie dziękuję. Jednocześnie informuję, iż w żaden sposób fakt nie miał wpływu na treść powyższej recenzji.

105 komentarzy:

  1. W swoich włosach lubię przede wszystkim ich długość, o którą ciągle dbam, i to, że jak je wyprostuję są gładkie i błyszczące i co najlepsze wyglądają na bardzo zdrowe choć nie do końca tak jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja w swoich włosach lubię, że są gęste ;) Łączy się to oczywiście z innymi 'problemami', ale pod tym względem nie mogę narzekać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W swoich włosach lubię to, ze szybko rosną i pięknie błyszczą się w słońcu. Więcej nie ma co lubić, bo to włosowa tragedyja. ;P Jestem im jeno wdzięczna, że nie wylazły mi z głowy wszystkie. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubie ich kolor, ktory wyglada na farbowany, a nim nie jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w swoich włosach lubię to, że są farbowane. Mój naturalny kolor był pozbawiony życia, a nakładając farbki w nienaturalnych kolorach dodaję im go. Na dodatek ludzie się oglądają za nimi i często pytają czym farbowałam, że są różowe (obecnie) czy turkusowe (kiedyś).

    OdpowiedzUsuń
  6. najbardziej lubię w swoich włosach to, że są tak podatne na wszelakie układanie, iż mogę robić z nimi dosłownie co chce - na co dzień do pracy czeszę się na gładko, w koński ogon i warkoczyk francuski z boku (mówią, że to na Julię Tymoszenko :) a kiedy jadę do mojego faceta lub idę na imprezę to robię sobie burzę loków (moja mama mówi na to wielka głowa :) generalnie w zależności od nastroju dzięki swoim włosom mogę zmieniać się jak kameleon i nie zamieniłabym ich na żadne inne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam długość swoich włosów (prawie do pasa) - lubię latem je rozpuszczać i czuć 'wiatr we włosach', a zimą jest mi cieplej z taką bujną fryzurą :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w swoich włosach lubię to, że po prostu są;). Kiedy człowiek dwa razy w życiu musiał się zgolić na łyso (szycie głowy) nagle zaczyna doceniać samą ich obecność. Co z tego, że są cienkie, przetłuszczają się, zbijają w "kolonie" i za nic nie chcą błyszczeć? I tak je kocham, staram sie dbać o nie i je zapuszczać. Drugą rzeczą, którą kocham w moich włosach (oprócz tego, że są;) jest ich kolor, który baaaaardzo pasuje do mojego charakteru. Normalnie są koloru pszenicy rosnącej w cieniu, a jak padnie na nie promień światła, to zaczynają w nich igrać ogniste płomyczki.

    OdpowiedzUsuń
  9. odkąd troszkę lepiej troszczę się o włosy stały się błyszczące a końcówki już się tak nie rozdwajają :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W swoich włosach aktualnie najbardziej lubię naturalny blask, który udało mi się wydobyć dzięki intensywnej, aczkolwiek niedługiej póki co, pielęgnacji ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. W moich włosach lubię to, że nigdy nie wiem, czym mnie zaskoczą rano ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba łatwiej było by powiedzieć czego nie lubię, ale jeśli już musi być w superlatywach, to połysk. Moje włosy są mega błyszczące i zupełnie zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
  13. W moich włosach lubię kolor - farbowany bo farbowany, ale rudy pasuje mi idealnie ;) Lubię jeszcze fakt, że ostatnio zaczęły mi one szybciej rosnąć, co przy ich zapuszczaniu bardzo mnie cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  14. W swoich włosach lubię to, że poprawiają moją pewność siebie. Pamiętam siebie z gimnazjum, gdy za każdym razem kiedy rozpuszczałam włosy mogłam przenosić góry. Czułam się ładniejsza, mądrzejsza i dzięki temu faktycznie mogłam więcej :) Dlatego włosy lubię mieć długie. W razie potrzeby zawsze mogę je rozpuścić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. W swoich włosach lubię to, że gdy je wyprostuję zostają takie same przez następne dwa dni bez względu na to jaka jest pogoda. Przez ten czas również ładnie się błyszczą za sprawą jedwabiu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja ostatnio też nie mam problematycznych włosów :) może innym się przyda

    OdpowiedzUsuń
  17. lubię w nich to, że się błyszczą i szybko rosną:) i to by było na tyle.. ale mam nadzieję, że odwdzięczą się lepszą kondycją po zabiegach, które im serwuję;)

    OdpowiedzUsuń
  18. W moich włosach lubię to, że są jedyną "rzeczą" w moim wyglądzie, której nie chciałabym zmienić. :) W tym przypadku Matka Natura dała mi to co pasuje do mnie najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. w swoich włosach lubie teraz to ze sa odkad zmagam sie od ponad miesiaca z lysieniem plackowatym i ogolnie ogromnym wypadaniem doceniam fakt ze je mam i stram sie o nie dbac bardziej niz do tej pory i mam nadzieje ze uda mi sie odratowac to co mam i zostalo mi z nich i ze do slubu nie bede musiala isc z doczepianymi :) poza tym kocham je za latwosc ulozenia i piekny brazowo-czekoladowy kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  20. W moich włosach lubie to że są długie i mój chłopak je kocha. Lubie to że ludzie je zauważają i nie ma osoby która słysząc z moich ust "chyba zetnę włosy" by nie protestowała.

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubie w swoich wlosach to ze sa bardzo podatne na ukladanie i moge zrobic z nimi co chce. Moge je wyprostowac, zakrecic i wiem ze fryzura bedzie mi sie trzymac az do nastepnego mycia. Uwazam ze to jest wielka zaleta moich wlosow, a po za tym sa dlugie i puszyste takie wlosy wlasnie chce miec i nie zamieniłabym ja na żadne inne. :D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. lubię, że podobają się facetom:)

    OdpowiedzUsuń
  23. w moich włosach lubię ... hymm to dosyć trudne pytanie, gdyż zawsze uważałam, że moje włosy to nic specjalnego. Ostatnio jednak zaczęłam zauważać, że różnią się od włosów moich koleżanek,a nawet siostry. Stwierdzam, że mają w sobie to "coś". Moje włosy zawsze były takie same (ale fryzur miałam miliony), zawsze się dobrze układały, świeciły, były gładkie a to wszystko za sprawą jednego magicznego składnika który dostałam od natury... ich grubość. Moje włosy są naprawdę grube, ale też jest ich dużo. Są ciężkie, ale nie tracą przy tym objętości. Chyba po prostu uwielbiam moją czuprynkę ;))

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię w moich włosach to, że są krótkie ;) Nie mam problemu z rozdwojonymi końcówkami, kołtunami i innymi dziwnymi stworami ;) Produkty do pielęgnacji znikają wolniej niż za czasów LO kiedy miałam włosy za pas, więc i portfel jest szczęśliwszy. Lubię je chyba jeszcze za kolor - nie farbuję włosów, podoba mi się ten mój chłodny ciemny brąz :) Fajne jest to, że im bardziej o nie dbam tym one bardziej się odwdzięczają - miękkością, objętością i sprężystością :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Moje włosy kręcą się, falują, wiją... Jest ich na prawdę dużo i żyją własnym życiem i za to ich czasem nie lubię. :( Ale właśnie za to je też kocham! :) Mają charakter, trzeba im to przyznać. Szalone są po prostu! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Najbardziej cenię moje włosy za to, że są naturalnie kręcone i właściwie nie muszę z nimi nic robić. Nie muszę czesać. Wystarczy jakiś szampon i lepsza odżywka nawilżająca i brak suszarki i już jestem gotowa do wyjścia. Schną dość szybko. Lubię też mój kolor - ciemny blond, w lecie lubią się robić jaśniejsze pasemka.
    Chętnie wypróbuję maski, gdyż uwielbiam wszelkiego rodzaju maski.
    Może to pozwoli mi rozwiązać problem „siana”, który jednak czasem się zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  27. w moich włosach lubię, że udaje mi się je zapuścić, ostatnimi czasy współpracują ze mną i całkiem ładnie rosną :D co za tym idzie, mogę wydziwiac z fryzurami. A gdy coś ładnego wyczeszę to zwracam uwagę innych ;) ale nadal nad nimi pracuję i ciesze się, ze są jakie są ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja w swoich włosach jednoczesnie kocham i nienawidze tych samych rzeczy: 1) kręcą się - czasem super, bo myje włosy i mam juz fryzure, ale czasem przez to wygladam jak król lew i chciałabym miec proste :).
    2) są rudo-złote - wyjatkowy kolor, ale czasem chciałabym być po prostu blondynka :) i 3) grubość - fajnie, bo to duzy atut, ale mycie i schniecie moich wlosów to juz zadna przyejmnosc :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. W swoich włosach najbardziej lubię to, że każdego dnia mogę wyczarować na nich coś nowego, od fryzur, po kolory i długość! Czasem z mojej fryzury mozna doskonale wyczytać jaki mam humor:) Kiedy jestem wesoła i mam chęci do działania noszę warkocza, kłosa czy słodkiego koka z kokardą, a kiedy nie jestem w dobrym nastroju moje włosy będą niedbale związane, jakby obrazone na cały świat;)

    OdpowiedzUsuń
  30. W swoich włosach lubię to, jaki mają kolor. Zarówno ja, moja mama jak i moja babcia mamy praktycznie identyczny odcień. To, co u mnie jest pasemkami od słońca u babci jest jaśniejszymi pasemkami przyprószonymi czasem. U mamy też się takie zaczynają pojawiać, ale twardo twierdzi, że to tak jak u mnie- od słońca ;) Cieszy mnie to, bo podoba mi się ten odcień blondu i wiem, że moje włosy będą się pięknie i z godnością starzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Cóż..
    Ja swoich niestety generalnie nie lubię.. Są bardzo delikatne, liche, niesforne, przeraźliwie się plączą i przetłuszczają.. Jedyna rzecz która mi się w nich podoba to to, że ładnie błyszczą.. Zwłaszcza teraz odkąd farbuję je henną :)

    Yasinisi
    sniezynka7@gmail.com

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Najbardziej w moim włosach lubię kolor, o który każda fryzjerka mnie pyta :)

    OdpowiedzUsuń
  33. W swoich włosach lubię wszystko (bo na szczęście nie sprawiają mi zbytnio kłopotu) oprócz ich naturalnego koloru który jest szary,bury i ponury. Poza tym moje włosy są gęste i długie. Poświęcam im dużo uwagi i wydaje mi się, że przez to właśnie końcówki się nie rozdwajają a kondycja włosa jest dobra. Nigdy nie miałam styczności z tymi odżywkami dlatego chciała bym je wypróbować. Szczególnie spodobała mi się wersja do włosów jasnych.

    OdpowiedzUsuń
  34. w swoich włosach lubię to, że są kręcone, falowane, mogę je wyprostować i się trzymają lub wgnieść piankę i wysuszyć na dyfuzor i mieć piękne loki :))

    OdpowiedzUsuń
  35. w swoich włosach najbardziej lubię to, że są miękkie i łatwo jest się z nimi 'dogadać' - jak się postaram to tak jak je ułożę takie będą :)

    OdpowiedzUsuń
  36. W moich włosach lubię przede wszystkim to, że w ogóle są. Tak, to nie żart. Brak włosów kojarzy mi się przede wszystkim z chorobą i ludźmi, którzy tej chorobie stawiają czoła. Na co dzień się o tym nie mówi, ale życie o tym nie zapomina. Każda z nas może stracić włosy z mniej lub bardziej poważnych powodów i choć w kwestii choroby jest to bardzo przyziemna, błaha rzecz, widok siebie łysej z pewnością nie pomógłby mi w walce z jakąkolwiek przeciwnością losu, nie dodawałby mi otuchy, a do widoku siebie w lustrze musiałabym się przyzwyczaić.

    To, że możemy cieszyć się swoimi naturalnymi włosami jest czymś wspaniałym. Dlatego dbajmy o nie najlepiej jak umiemy. :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Agata. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Co lubię w swoich włosach? Najbardziej kolor - skandynawski blond, który zimą jest trochę bardziej miodowy. Miałam w swoim życiu różne okresy - momentami byłam szczupła, momentami BARDZO pulchna a włosy wciąż pozostawały te same, nigdy nie farbowane o cudnym kolorze:) I chociaż teraz znam swoją wartość bywało w życiu dużo momentów, kiedy myślałam, że jedyne co jest we mnie ładne to właśnie włosy, teraz potrafię dojrzeć więcej takich rzeczy, jednak włosy zawsze będą moim konikiem:)

    OdpowiedzUsuń
  38. w moich włosach najlepszy jest kolor. Fakt faktem farbowałam je kilka razy, jednak w tym momencie kolor jest w 100 procentach mój :) ciepły brąz wpadający w kasztan :) teraz tylko muszę zwalczyć ich szybkie przetłuszczanie się oraz przesuszone końce i będę mieć włosy jak z reklamy :) buźka

    OdpowiedzUsuń
  39. w swoich włosach lubię to że ... nie muszę ich czesać :) moje włosy się nie plączą pomimo tego że są do ramion, tak na prawdę szczotki używam tylko jak muszę rozczesać włosy od razu po myciu a na co dzień wystarcza mi przeczesywanie ich palcami :)

    OdpowiedzUsuń
  40. w swoich włosach lubię to, że bardzo szybko rosną i mimo tego, że mam z nimi non stop jakieś problemy to wciąż jest ich bardzo dużo :))

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja w moich włosach lubię tylko to, że bardzo szybko schną, ale to niestety z powodu ich wady-są cienkie i mało ich:P

    OdpowiedzUsuń
  42. przede wszystkim ich długość, nie wyobrażam sobie siebie w krótkich włosach :) jutro idę do fryzjera więc może jeszcze polubię grzywkę którą mam w planach :)

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  43. W moich włosach wbrew pozorom lubie to, że są... niesforne:) każdego dnia wyglądają inaczej i to jest w nich fantastyczne :) Swojego czasu próbowałam z nimi walczyć, prostowałam, kręciłam, farbowałam... Aż w końcu pokochałam je takie jakie są i jest mi z tym dobrze ;D
    Pozdrawiam Elzbietkaa

    OdpowiedzUsuń
  44. W moich włosach lubię to że nie są kręcone ,nie dała bym sobie z takimi rady ;D chociaż nie powiem bo bardzo chciałabym żeby były trochę bardziej podatne na falowanie oczywiście jedynie podczas stylizacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. w moich włosach uwielbiam ich lekkość, uwielbiam moje włosy kiedy to nie przekona mnie prostowinica do siebie i moge cieszyć się objętością, lekkością i burzą loków.

    OdpowiedzUsuń
  46. Lubie ich kolor! Ukochany miodowy blond, w ktorym dobrze sie czuje. No i to, ze wszyscy mysla, ze to moj naturalny kolor wlosow, ktory zreszta czesto zbiera komplementy. A to tylko farba ahhh

    Karola

    OdpowiedzUsuń
  47. W moich włosach uwielbiam przede wszystkim to, że są proste. :) Tak właściwie dumna jestem z tego od momentu, kiedy koleżanki zaczęły zwracać na to uwagę, pytały, czy je prostuję i trochę mi nawet zazdrościły, że z natury są takie proste. :) Lubię w nich też to, że pomimo regularnego farbowania zawsze są gładkie, delikatne, nigdy 'sianowate', zwłaszcza po tym, jak ostatnio rozjaśniałam je i farbowałam na blond. :)
    Mimo tego, że są dość cienkie to staram się o nie dbać i je pielęgnować, szczególnie w ostatnim tygodniu postawiłam na pełne skupienie się na zadbaniu o swoją czuprynę sięgającą już za łopatki-uwielbiam tę długość i wciąż ją hoduję! :)

    OdpowiedzUsuń
  48. W moich włosach lubie to, że jeszcze są, że nie wszytskie jeszcze wypadły ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja w swoich wlosach lubie ich zapach i puszystosc,miekkosc....noi oczywiscie ich dlugosc ....;)

    OdpowiedzUsuń
  50. niestety a raczej na szczęście ja mam inne i nie biorę udziału w rozdaniu ale życzę powodzenia innym :)

    OdpowiedzUsuń
  51. To ja tez chętnie spróbuje :) obserwuje jako matleena, mail: matleena.wizaz@interia.pl


    JEśli chodzi o moje włosy... mam proste, prawie do pasa. Lubię w nich ich prostotę, to, że nic nie muszę z nimi robić - umyje włosy, i od razu mam proste jak po prostownicy ;) nie musze dlatego też używać żadnych produktów ani urządzeń do stylizacji włosów :) BEz robienia niczego prezentują się całkiem przyjemnie i dają fajny efekt przy tej długości :)

    OdpowiedzUsuń
  52. W moich włosach lubię to, że są nieprzewidywalne. Jednego dnia proste, drugiego kręcone. Czasami jaśniejsze, czasami ciemniejsze

    OdpowiedzUsuń
  53. trudna odpowiedź, generalnie nie lubię swoich włosów, ale odpowiem na pytanie co lubię: a więc lubię, że są proste, przyjemne w dotyku, miękkie i gładkie - jednak to efekt zabiegów pielęgnacyjnych. Lubię,że są nie puszą się, nie sterczą, po nocy każdy włos nie jest w inną stronę. Lubię swoją grzywkę i lubię jak fajnie uda mi się wystylizować moje krótkie, cienkie piórka. Co jeszcze? Lubię swoje włosy, bo są moje... a miałabym lubić cudze włosy? No chyba nie tak bardzo jak swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja w swoich włosach lubię to, że są gęste i jak przychodzę do fryzjera to się nimi zachwyca oraz to, że wiele osób myśli, że włosy mam zafarbowane, a wcale tak nie jest:) ozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  55. W swoich włosach lubię ich (farbowany) kolor;) Ewentualnie ich prostość nie do zagięcia. O, i to że są takie mięciutkie jak pędzle z syntetycznego włosia;)

    OdpowiedzUsuń
  56. W swoich włosach póki co lubię tylko ich długość. Niestety są suche na końcach, a przetłuszczające u nasady- muszę je myć codziennie;/ Ale teraz jestem w trakcie wzmocnionej pielęgnacji i mam nadzieje że wkrótce będą rezultaty:)

    OdpowiedzUsuń
  57. W moich włosach najbardziej lubię to że są gładkie i zimne. Uwielbiam przeczesywać je palcami od połowy długości gdzie już nie dochodzi ciepło z głowy i jechać ręką prawie do końcówek gdzie są skręcone i jazda się kończy. I lubię to że są brązowe.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  58. Ja w swoich włosach najbardziej cenię to, że zasłaniają odstające ucho :P Są lekkie i kiedy o nie dbam, odwdzięczają mi się efektami.

    OdpowiedzUsuń
  59. A ja w moich włosach lubię długość, kolor i to że są proste i nie puszą się. Nie musze wkładać dużo wysiłku żeby wyglądały dobrze :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  60. moj naturalny kolor wlosow, to, ze nigdy nie pokusiłam sie by je pofarbowac i to , ze ludzie mnie czesto pytaja jakiej farby uzywam :)

    OdpowiedzUsuń
  61. chyba łatwiej byłoby wymienić czego nie lubię:d w swoich włosach lubię to, że nie puszą się, nie rozdwajają się i mają taki naturalny wygląd mimo farbowania:)

    OdpowiedzUsuń
  62. Lubię długość moich włosów, bo od dawna je zapuszczam co nie jest łatwe w moim przypadku:P

    OdpowiedzUsuń
  63. Hmm się zastanawiam czy jest coś co lubię w moich włosach? Tak naprawdę, gdy patrzę na włosy innych osób to wtedy nie cierpię moich włosów. Nie są takie gładkie, ani nie są błyszczące, ale walczę z tym ;) Lubię to, że w ogóle są:) Nie wyobrażam sobie, żebym miała zachorować i nie mieć włosów. I z tego najbardziej się cieszę

    OdpowiedzUsuń
  64. W swoich włosach lubię kolor, połysk i ogólne cięcie, choć to ostatnie to akurat nie ich zasługa. Niestety poza tymi dwoma pozytywnymi cechami moja czupryna jest bardzo niesforna, słaba, niewystarczająco gęsta... Odpowiednie kosmetyki są w stanie jednak ukryć wady i pokazać to co najlepsze w mojej fryzurze, więc staram się nie narzekać na nie zbyt często ;)

    OdpowiedzUsuń
  65. Ja lubię w swoich włosach to, że w miarę szybko mi rosną ;)
    Zapuszczam cierpliwie i kiedy zetnę,to nie płaczę, że przecież były "taaakie długie", tylko czekam trochę i znów są dłuższe ;)
    Dlatego mogę kombinować z fryzurami do woli i za to lubię moje włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
  66. najbardziej to, że szybko rosną, dzięki temu nie muszę czekać długich miesięcy na zmianę fryzury z krótkich na długie
    do tego kolor - brązowo, złocisty, lekko miedziany, latem wpadający w ceglasty (ale nie rudy, raczej taka stara miedź)
    lekko kręcone, częściej falujące, podatne na układanie, całkiem gęste

    no i moje - naturalne, żadne doczepiane, zniszczone, smętne strączki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w moich włosach lubię to ze są w miarę gęste ( były gęstsze ale przerzedziły się od wypadania :() no i w miarę szybko rosną :)

      Usuń
  67. ja w moich włosach lubię to ze są w miarę gęste ( były gęstsze ale przerzedziły się od wypadania :() no i w miarę szybko rosną :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Lubię to, że kuszą, lubię, gdy ukochany wplata w nie dłoń, lubię łaskotać nimi po twarzy - włosy to nadzwyczaj zmysłowa broń... :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Zazdroszczę Ci włosów bo moje włosy są bardziej problematycznie, ale mam napisać co w nich lubię więc nie będę narzekać :D
    Lubię moje włosy za to, że są długie i dosyć szybko rosną.
    Najbardziej lubię je jednak za to, że bardzo często przyciągają wzrok płci przeciwnej :))

    OdpowiedzUsuń
  70. W swoich włosach lubię to, że od zawsze są gęste, grube i mocne. Nigdy nie miałam problemu z ich ułożeniem - gdy chcę, aby były proste, są proste, gdy je kręcę, one posłusznie tworzą loczki. Ot takie, współpracujące ze mną ;). Poza tym lubię w nich to, że są długie i za nic na świecie nikt nie namówi mnie, abym je ścięła :)

    OdpowiedzUsuń
  71. Natura nie obdarzyła mnie niestety pięknymi, gęstymi i zdrowymi włosami. Muszę przykładać dużą wagę do tego by wyglądały zdrowo. Kocham w nich jednak to, że są bardzo podatne na wszelkie zabiegi typu układanie, czesanie itp. Wystarczy pół godziny w warkoczu i mam piękne fale;)

    OdpowiedzUsuń
  72. W moich włosach (mimo że są czasami niesforne i nie chcą się układać) lubię ich naturalny kolor, to że są gęste i długie :)

    OdpowiedzUsuń
  73. W moich włosach (mimo że są czasami niesforne i nie chcą się układać) lubię ich naturalny kolor, to że są gęste i długie :)

    OdpowiedzUsuń
  74. Do niedawna nie znosiłam swoich włosów. Od zawsze farbowałam na bardzo jasny blond, próbowałam je kręcić itp... Ale ostatnio wróciłam do swojego koloru (ciemny blond) i o dziwo... polubiłam je. Teraz dostrzegam zalety posiadania prostych, gładkich włosów. A dodatkowo zaoszczędziłam na farbowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  75. Lubię moje włosy za to, że ZAWSZE potrafię je ułożyć :D problem w tym, że są bardzo zniszczone :(

    OdpowiedzUsuń
  76. Lubię moje włosy za to, że ZAWSZE potrafię je ułożyć :D problem w tym, że są bardzo zniszczone :(

    OdpowiedzUsuń
  77. Chyba się wyłamię. Najbardziej lubię je za to uczucie, gdy ukochany głaszcze moje włosy, kiedy leżymy w sobotni ranek w łóżku, czytamy gazetę - każdy swoją, i pijemy gorącą kawę. Lubię je za to, że są na tyle długie, że może mi je przeczesywać palcami. Lubię za przydługą grzywkę, którą odgarnia mi z czoła, kiedy chce mi zajrzeć w oczy. To właśnie przyszło mi do głowy. Pozdrawiam gorąco, nieco walentynko. :)

    OdpowiedzUsuń
  78. Ja w swoich włosach lubię to,że są miękkie i w końcu w kolorze jasno brązowym ;)
    Pozdrawiam, buziaczek0087

    OdpowiedzUsuń
  79. Bardzo lubię moje włosy, dlatego przywiązuję do nich tak dużą uwagę. Lubię ich naturalny kolor, który staram się utrzymywać.
    Są dla mnie schronieniem, własną inspiracją, najpiękniejszym i najdroższym odzieniem, jakie mogę sama sobie sprawić.

    OdpowiedzUsuń
  80. Co lubię w swoich włosach? No cóż, odpowiedź nie będzie prosta. Problem jest taki, że nic nie lubię w swoich włosach!

    Po pierwsze, moim marzeniem od zawsze były kręcone włosy? I co? I nic. Moje są proste jak druty i niepodatne na stylizację. Mogę całą noc spać w wałkach, warkoczykach lub zakręcić włosy prostownicą, ale kręcone pozostaną może godzinę, w porywach do dwóch.

    Po drugie, moje włosy szybko się przetłuszczają. Oj, jak ja bym chciała myć je co trzy dni! Ale niestety, w moim przypadku to nie jest możliwe. Po niecałych dwóch dniach mam na głowie tłuste kluseczki, jeśli można tak powiedzieć ;)

    Po trzecie - miękkość i gładkość. Co? Nie, te słowa nijak mają się do moich włosów. Określiłabym je jako wiecznie rozczochrane, zmierzwione i poplątane. Cóż taka ich natura, tylko szkoda, że przez to muszę czesać je kilka razy dziennie, co przy okazji psuje ewentualny skręt wywołany lokówką ;)

    Po czwarte - dlaczego gubię więcej sierści niż mój kot?

    Po piąte - kompletny brak połysku i kolor jak u myszy. W zasadzie to chyba nawet podchodzi pod zielony... Dlaczego?! - pytam. Moim marzeniem od zawsze były jasne, świetliste refleksy, ale niestety nie są mi pisane.

    Bardzo bym chciała, żeby moje włosy były kiedyś mocne, lśniące, miękkie, kręcone i nieprzetłuszczające się. Czy to możliwe? Nie wiem. Wypróbowałam już wiele kosmetyków dostępnych na rynku i mało który pomagał. Jeśli już mu się to zdarzyło, nie był to proces długofalowy, tylko utrzymujący się do kolejnego mycia. Słyszałam wiele dobrego o kosmetykach Wax, lecz nigdy nie miałam przyjemności ich testować. Czy pomogą? Nie wiem, najwyższy czas się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  81. Najbardziej w swoich włosach lubię, że są miękkie i długie :)lubię też ich kolor

    OdpowiedzUsuń
  82. Kocham je za to, że są podatne i potrafię zrobić każdą fryzurę :)

    OdpowiedzUsuń
  83. lubię w swoich włosach to że są moje :)

    OdpowiedzUsuń
  84. Ja najbardziej lubię w swoich włosach to, kiedy owocnie współpracujemy ;), tzn. ja szukam różnych produktów pielęgnacyjnych a one mi się odwdzięczają super połyskiem, gładkością i zdrowym wyglądem ;-) Mam ostatnio wrażenie, że frajdę z używania pięknie pachnących olejków mam większą ja niż one; a świadomość, że nie będą miały cellulitu (odkryłam kochany olejek z alterry, dzięki pewnemu blogowi) w ogóle pozwala mi spać spokojnie ;))) pzdr Natasza.

    OdpowiedzUsuń
  85. a co mi tam, spróbujmy :)

    uwielbiam, uwielbiam, uwieeeelbiam swoje włosy za to, że są naturalnie kręcone. uwielbiam w nich to, że mają swoje widzi mi się i po każdym myciu mogę oczekiwać innego skrętu, a kiedy pozwolę wyschnąć im naturalnie zawsze odwdzięczają się piękną burzą loczków. to dzięki włosom czuję się kobieco i seksi, czegokolwiek nie miałabym na sobie. :)

    pozdrawiam Lalusia.

    OdpowiedzUsuń
  86. Sama posiadam tę maseczkę i również nie mam o niej zdania. Może dlatego, że brak mi systematyczności? To jest okropne... Mam jeszcze pół opakowania. Na początku się na nią "napaliłam" i faktycznie używałam. Później brak czasu i chęci. Możliwe też, że brak rezultatów mnie zniechęcił? Podejrzewam, że ten czynnik wpłynął na to, że po prostu o niej zapomniałam. Ale dziś mi o niej przypomniałaś i dam jej jeszcze jedną szansę. Jak nic z włosami nie zrobi... trudno. Wyduszę z niej ostatki bo żal wyrzucać. A jak tak leżeć będzie to w końcu wyparuje:P No nic może sama zrobię recenzję:) W każdym bądź razie ciekawe, że nie jestem odosobnionym przypadkiem:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  87. kurcze cięzkie pytanie,zwłaszcza ze mam ostatnio z nimi same problemy :) pusza sie niemilosiernie od czapki,szybko sie przetluszcaja,są cienke... ale kurcze lubie je za to,ze ZAWSZE sa miekkie jak u dziecka i podatne na stylizacje - latwo sie kreca, prostuja i upinają :) bez problemu moge je podtapirowac dzieki czemu zyskuja na objetosci,a takze dzieki neutralnemu odcieniowi -moge farbowac wlasciwie na wszystkie kolory jakie chce :)

    OdpowiedzUsuń
  88. w swoich wlosach lubie to ze sa podatne na stylizowanie ,np krecenie lokowka i te loki beda sie trzymac a tak poza tym zadnych plusow w tych nie odzywionych frędzlach ;d

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  89. lubię w moich włosach to, że przyciągają uwagę :) Wiele osób pyta mnie, czy nie doczepiam sobie pasemek sztucznych włosów i na moją odpowiedź" nie, to moje naturalne", robią wielkie OCY o.o ;))
    Poza tym lubię je za ich długośc i siebie za to, że potrafię powstrzymać się od ich obcięcia ;) A czasami mam ochotę ;))

    OdpowiedzUsuń
  90. Witaj!
    W moich włoskach lubię tylko to że maja superowy połysk, dla tego nie chętnie używam gumy lub innych specyfików do układania, które matują moją "wele". Niestety mam ogromny problem z łojotokiem (żaden lekarz mi do tej pory nie pomógł), która powoduje że moje cebulki włosowe dosłownie się duszą pod nadmiarem "tłuszczu", z tego powodu mam włoski grubości włosa niemowlaka. Ale z ładnym połyskiem :o)

    OdpowiedzUsuń
  91. W moich włosach jest więcej minusów niż plusów niestety, ale niewątpliwie lubię w nich to,że są gęste ;]

    OdpowiedzUsuń
  92. Ja swoje włosy kocham za kolor - są rude oraz za chęć ich poddawania się moim pomysłom:) Poddają się prostownicom, wałkom i lokówce:)

    OdpowiedzUsuń
  93. Lubię w swoich włosach to, że przestały się puszyć. A to za sprawą odżywek i olejków do włosów, na prawdę potrafią zdziałać cuda, gorąco polecam :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  94. Ojj, znacznie więcej mi we włosach przeszkadza niż się podoba, ale jeżeli już miałabym coś wybrać to...są cienkie i delikatne, ale dzięki temu miłe w dotyku, jak u dziecka :) oraaaz - czasami ładnie błyszczą.
    No. To by było wszytsko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  95. moje wlosy sa bardzo slabej jakosci, cieniutkie izadkie, co w nich lubie to pewnie to ze sa miekkie jak u mojej 5 letniej coreczki

    OdpowiedzUsuń
  96. Z moimi włosami nie zawsze nam było po drodze, jak to teraz ładnie się mówi "STATUS ZWIĄZKU: to skomplikowane". Ja jedno one drugie, razem źle osobno jeszcze gorzej(?!). Bywały okresy kiedy byłam dla nich tak niedobra ,ze postanowiły mnie opuścić, opuszczały mnie stopniowo, nie jakoś nagle...a może to była to tylko demonstracja siły? W każdym razie ładnie przeprosiłam, obiecałam poprawę z i zostały...Chociaż nadal mają okresy gdy pakują walizki i chcą mnie opuścić...Tysiące przetestowanych szamponów i nic, nie miałam włosów jak dziewczyna z reklamy Glis Kura więc ostatecznie nie połamałam nożyczek tylko ścięłam i nie poderwałam na bujny lok Colina Farella. Z odżywkami to już wogóle długo nie mogłam się zaprzyjaźnić i w sumie nadal z tym walczę.

    Moje włosy kocham np. za to ,że nie poddają się trendom, do bycia PRO EKO im daleko, im więcej sylikonu w składzie tym bardziej się cieszą i ładnie wyglądają.
    Lubię je za to ,że posiadają własne zdanie, bo ja zakładam ,ze dziś będą kręcone a one mówią stanowcze NIE! Na drugi dzień ja w ramach współpracy zakładam że OK. dziś będą proste na to one że jednak wolą być spuszone...czasem idziemy na kompromis i robimy fale :).
    I chociaż czasem wyglądam jak bohaterka jednej z kreskówek, której twarz zamiast włosów otacza stado ruchliwych węży to nie zamieniłabym je na inne.
    Są równie niedoskonałe jak ja, czasem uparte ale gdy mają dobry dzień zachwycają wewnętrznym i zewnętrznym blaskiem. Nadal miewamy ciche dni, wielkie afery i okresy szaleńczej miłości…

    Wiele lat byłam hipokrytką i wielką ignorantką, jeśli chodzi o włosy, torturowałam je wysokimi temperaturami, farbami, fryzurami itp.. Traktowałam (pewnie jak wiele z nas) jak oczywistą oczywistość, nie dbałam o nie. O tym ,że coś takiego jak włosy może być tak istotne przekonałam się kilka lat temu gdy bliska mi osoba straciła je w wyniku leczenia pewnej strasznej choroby i później gdy zaczęłam przebywać w ramach wolontariatu z innymi kobietami w trakcie leczenia. Wtedy zrozumiałam, jak tych kilka puszących loków, rozdwojonych końcówek czy cieniutkich pasemek jest ważne dla kobiety. Jak ich obecność działa na poczucie kobiecości… Popatrzyłam na nie wtedy pod zupełnie innym kątem. I zaakceptowałam ze wszelkimi wadami i zaletami.
    Ja wiem ,że to może wydawać się dorabianiem wielkiej ideologii do włosów, ale dla mnie to naprawdę był przełomowy moment w akceptowaniu siebie i własnych doskonałości, w zmienię poglądu na świat. Bo nic co nam dano nie dano na zawsze, nic nie możemy traktować jak oczywistość czy to miłość, szczęście, pierś czy właśnie włosy. Cudem może być to, że te puszczące kosmyki możemy związać w kucyk lub zrobić koka a nie zakładać chustę kamuflując ich brak…

    Dlatego ja swoje kocham i szanuję bez względu jaki los gotują mi co rano. Włosy to dar jak wszystko inne co mamy, jak każdy dzień, jak to ,że widzimy słyszymy, chodzimy… i fajnie o tym pamiętać gdy po raz kolejny zaczniemy na nie psioczyć bo w deszczowy wiosenny poranek zaczną sie puszyć :)

    ( `v´ )
    `•.¸.•´ A teraz głośno mówię I LOVE MY HAIR!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    ¸.•´ ¸.•´¨)¸.•*¨)¸.•´¨)¸.•*¨)¸.•´¨)¸.•*¨)¸.•´¨)¸.•*¨)¸. •*¨)¸.•´¨) ¸.•*¨)¸.•*¨)¸.•´¨)¸.•*¨)
    (¸.•´ (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.• (¸.•

    OdpowiedzUsuń
  97. A, ja uwielbiam moje długie włosy, dodają takiej kobiecości, haha coś takiego.;d

    OdpowiedzUsuń
  98. Ja swoje włosy lubię za to, że jak jestem w towarzystwie to one zgarniają więcej komplementów niż ja :D

    OdpowiedzUsuń
  99. Kocham zmiany jak każda kobieta, moje włosy mniej... ;) Lubię w nich to,że są podatne na moje fanaberie typu niebieski kolor. Do tej pory wspominam tę przygodę z uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  100. Ja bardzo lubię moje włosy,ponieważ mają niecodzienny kolor czyli są rude:)Dzięki nim dostałam fajną ksywkę pipi:)

    OdpowiedzUsuń
  101. obserwuję jako yesiwantyouback
    yesiwantyouback6@wp.pl

    Ja lubię moje włosy za to, że są w miarę proste i podatne na wszelkie fryzury oraz zniszczenia. Trzeba być zadowolonym z tego co się ma! :)

    OdpowiedzUsuń
  102. Lubię swoje włosy, bo mogę je układać jak chcę i każda fryzura się na nich utrzymuje :)

    OdpowiedzUsuń
  103. Odpowiem przewrotnie - czego nie lubię...

    Nie lubię, że są cienkie i puszą się jak szalone.
    Ciężko się układają i potrzebują lakieru tonę.
    A gdy pada deszcz wyglądam jak zmokła kura.
    Nie trzyma się na nich żadna fajna fryzura!
    Nie lubię jak moja siostra nazywa je selerami.
    Do tego wypadają mi niemal garściami :(((
    Gdybym jednak miała znaleźć coś za co je lubię
    To za lśniący połysk, którym się chlubię :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...