Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p2. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p2. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lipca 2011

W nastroju na blue :)))

Ostatnio zdecydowanie ograniczam moje lakierowe nabytki. Staram się nie buszować po internecie i nie wyszukiwać nowych, ciekawych kolorów, które okażą się zmorą dla mojego portfela. Mimo wszystko podczas ostatniej wizyty w Niemczech nie mogłam sobie odmówić małego szturmu na szafę p2 i ich lakiery, które uwielbiam. W koszyku wylądował nr 530 charming.


Kolor jest dość trudny do opisania. Czasami dostrzegam w nim intensywnie niebieskie niebo w piękny, słoneczny dzień, innym razem wydaje mi się, że to chaber. Aparat zdecydowanie przekłamuje odcień i za Chiny Ludowe nie chcę uchwycić tej kapki fioletu, która zabłądziła gdzieś wśród błękitu. Powiem Wam, że nie cierpię niebieskich lakierów, ale ten ma w sobie coś szczególnego i urzekł mnie od pierwszego wejrzenia. Poza tym konsystencja jest jak marzenie, maluje się świetnie, lakier schnie błyskawicznie, błyszczy się nawet bez topa (na pierwszym zdjęciu po lewej), trzyma się dobre 4-5 dni bez odprysków. I to wszystko za jedyne 1,55 Euro! Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko dostępności w Polsce!

Zdradzę Wam jeszcze w tajemnicy, że już wkrótce ten odcień i kilka innych powędruje do jednej z Was ;))). Hmmm... ciekawej z jakiej okazji... ;P

sobota, 8 stycznia 2011

Mój ci on!

Jeden z moich ulubionych lakierów, również jeden z pierwszych, który rozpoczął moją lakierową przygodę: p2 w kolorze 017 elegant. Piękny, przykurzony fiolet z domieszką szarości. Cudo! Lakier zawiera w sobie również różowawy shimmer. Dostrzeżecie go, co prawda, w butelce, ale już nie na paznokciu, co ja mimo wszystko zapisuję na plus, gdyż po prostu uwielbiam kremy :))). Kolor przywodzi mi na myśl wiosnę, ale ze względu na delikatnie "brudną" nutę idealnie nadaje się również na jesień i zimę.
Marka p2 jest niestety niedostępna w Polsce, zakup polecam natomiast każdemu, kto wybiera się do Niemiec lub Austrii. Kosmetyki tej firmy można znaleźć w drogeriach dm - p2 to rodzima marka tegoż sklepu. Gama kolorystyczna naprawdę zachwyca, do tego dochodzi wysoka jakość (lakier dość dobrze kryje, do idealnego pokrycia płytki potrzeba dwóch warstw, długo utrzymuje się na paznokciu - 5 dni i więcej!) i przede wszystkim niska cena (1,55 Euro). Czegóż chcieć więcej? Może jedynie dostępności w Polsce? Myślę, że nie jedna lakieromaniaczka byłaby wtedy ukontentowana ;))).

piątek, 10 września 2010

Saga o dłoniach vol. 3 (Lush, SH, p2)

Obsesji na punkcie dłoni ciąg dalszy;) W trzeciej części sagi (i póki co chyba ostatniej) bohaterami będą produkty do pielęgnacji skórek wokół paznokci. Stara prawda głosi, że nawet najpiękniejszy odcień lakieru nie będzie na naszych paznokciach prezentował się dobrze, jeśli skórki wokół płytki pozostaną niezadbane. Niestety, częste malowanie, a co za tym idzie i zmywanie lakieru nawet najłagodniejszymi środkami, przesusza naszą skórę dłoni, co często skutkuje nieestetycznymi i, co gorsza, bolesnymi "zadziorami". Jak temu zaradzić?

Sama mam spore skłonności do suchej skóry wokół paznokci, ale długi czas, mówiąc kolokwialnie, olewałam sprawę. Dopiero YouTube uświadomił mnie kosmetycznie i sprawił, że zaczęłam zwracać uwagę na najdrobniejsze detale w makijażu i pielęgnacji. Doszłam do wniosku, że przesuszonym skórkom trzeba powiedzieć stanowczo i zdecydowano NIE!;) Po ilości marek wymienionych w tytule posta z pewnością zdążyłyście wywnioskować, że długo i na różne sposoby walczyłam z problemem i ze swoim wewnętrznym leniem, bo musicie wiedzieć, że skuteczna pielęgnacja wymaga zdecydowanie wytrwałości i systematyczności, a o to w moim przypadku niełatwo ;).

Pierwszym produktem, który miał czynić cuda był krem Lemony Flutter z Lush.

zdjęcie: www.lush.de

Przyznam, że pokładałam w nim wielką nadzieję, wydawało mi się, że raz go użyję, no może dwa,  i będzie po problemie. Niestety, ten krem to moje największe "lush'owe" rozczarowanie, bo po miesiącu smarowania i wcierania z moimi skórkami nie zrobił nic! Producent twierdzi, że jest to kosmetyk niezwykle odżywczy, nadający się nie tylko do pielęgnacji skóry wokół paznokci, ale również do stosowania na wszelkie silnie przesuszone miejsca na ciele (łokcie, kolana, pięty). Jego główne składniki to wyciąg z cytryny, który ma za zadanie zmiękczać naszą skórę, masło shea, które ma właściwości nawilżające, wosk pszczeli mający tworzyć barierę ochronną dla skóry, wyciąg z soi, olejek migdałowy itp., itd. Aż by się chciało sparafrazować słowa poety: "pełno nas, a jakoby niczego nie było...".:/ Krem ma konsystencję dość gęstej pasty, rozpuszcza się pod wpływem temperatury ciała i dość długo się wchłania, co jednak w przypadku tego typu produktów jest dość powszechne. Zapach zdecydowanie nie jest przyjemny, pachnie chemiczną cytryną, choć niektórzy na YouTube wprost się nim zachwycają ;). Dla mnie "Lemony Flutter" to zdecydowanie produkt "No Go". Jednakże, aby sprawiedliwości stało się zadość, muszę tu zaznaczyć, że ów specyfik kupiłam również mojej mamie, która ze względu na częsty kontakt z kredą ma bardzo suchą skórę na opuszkach palców. Zużyła  już prawie całe opakowanie i o dziwo bardzo sobie ten produkt chwali. Cena to ok. 10 Euro za 50 ml (krem starcza na wieki!).

Kolejny specyfik to Nail & Cuticle Oil  z Sally Hansen, który skuszona promocją zakupiłam ok. 2 tygodnie temu w Superpharm.

zdjęcie: www.sallyhansen.com
Jest to produkt w postaci olejku, który nakładamy pędzelkiem na paznokcie i okolice, i następnie wmasowujemy. Oliwka zawiera witaminę E, która odżywia i wzmacnia naszą płytkę, olejek z pszenicy oraz olej kartamusowy (wikipedia: klik ). Konsystencja nie sprzyja aplikacji. Olejek zalewa skórki podczas nakładania, ponieważ ma bardzo płynną konsystencję, dodatkowo długo się wchłania. Nie jest to produkt dobry dla osób niecierpliwych (czyli dla mnie :D), ponieważ czekając, aż kosmetyk wyschnie, łatwo "wytłuścić" wszystko dookoła (zwłaszcza klawiaturę ;D). Cena nie jest nadto wygórowana (w promocji zapłaciłam nieco ponad 20 zł), odradzam jednak kupowanie produktów SH w Sephorze, gdyż w porównaniu do Superpharm za każdy kosmetyk zapłacicie ok. 10-15 zł  więcej (w stosunku do ceny regularnej!).

Na koniec Cuticle Gel mit Honig + Propolis z firmy p2, czyli żel do pielęgnacji skórek z miodem i kitem pszczelim.
zdjęcie: www.dm-drogeriemartk.de
Myślę, że nie muszę wspominać o zbawiennym działaniu miodu na naszą skórę, o tym na pewno już wiecie:) Czym jest natomiast kit pszczeli? Jak sama nazwa wskazuje jest to substancja produkowana przez pszczoły z zebranych żywic roślinnych. Ma ona silne działanie bakteriobójcze, przyspiesza proces gojenia się ran i regeneracji skóry. Kosmetyk ma postać żelu i dodatkowo wyposażony jest w pipetę, co znacznie ułatwia aplikację, ponadto dość szybko się wchłania i nie jest ani tłusty, ani klejący - za to wielki plus. Cena również jest bardzo przystępna (ok. 3 Euro). Marka p2 dostępna jest jednakże jedynie w drogeriach "dm" na terenie Niemiec i Austrii. Wielce nad tym ubolewam, gdyż firma oferuje bardzo szeroką gamę produktów, które są niedrogie i naprawdę dobrej jakości. Zawsze, gdy tylko jestem w Niemczech, swoje pierwsze kroki kieruję właśnie do "dm" :).

No a jak ze skutecznością? Uważam, że produkty SH i p2 mają bardzo podobne działanie, a więc pomagają jedynie doraźnie. Po aplikacji skórki pozostają nawilżone przez kilka następnych godzin, a później problem niestety powraca, może w nieco mniejszym stopniu, może dłonie wyglądają na nieco bardziej zadbane, ale jednak... Jeśli zapomnimy o regularnej aplikacji, bez wątpienia stan naszej skóry powróci do punktu wyjścia.
Wniosek nasuwa się prosty: nie ma rozwiązań idealnych! Skóra wokół paznokci wymaga  regularnej pielęgnacji tak samo jak skóra naszej twarzy i pozostałych części ciała. Chcemy być piękne - musimy cierpieć: wcierać i smarować, na dodatek regularnie! ;)

xoxo
M.

P.S. 1 Jeśli znacie jakiś cudowny sposób/środek na skórki, wiecie, co robić... zostawić komentarz oczywiście:)!

P.S. 2 Zdjęcia zostały zaczerpnięte z internetu, bo już ciemno, no i jam dziś wyjątkowo leniwa;)

P. S. 3 Nie zapomnijcie sprawdzić, co mi dziś w duszy gra (temat przewodni na dziś: cytryna;)).

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...