Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GlySkinCare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GlySkinCare. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lutego 2013

Krem, który robi różnicę

O kremach pod oczy krążą najróżniejsze opinie, jedni twierdzą, że to absolutny "muszęmieć", inni są zdania, że kosmetyk ten to jedynie zmyślny chwyt marketingowy i w zasadzie niczym nie różni się od tradycyjnych kremów, poza tym że sprzedawany jest w małych opakowaniach za często niebotyczne sumy. Bardzo długo zaliczałam się do tej drugiej grupy niedowiarków, okazjonalnie stosowałam różne kremy pod oczy, w zasadzie nie dostrzegając jakiegoś szczególnego ich działania, co tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że produkt jest zbyteczny. Zdarzyło się jednak tak, że w wyniku intensywnej kuracji antytrądzikowej moja skóra wokół oczu uległa ekstremalnemu przesuszeniu, no i zaczęłam szukać ratunku. W ręce wpadł mi, normalnie niczym manna z nieba, Hydrating Eye Creme firmy GlySkinCare (cena: 39 zł, 15 ml).



Opis produktu ze strony producenta
Krem pod oczy dzięki zawartości EyePro™ 3X Complex poprawia mikrocyrkulację, przez co zmniejsza opuchliznę oraz redukuje cienie pod oczami. Krem powstrzymuje procesy starzenia, poprawiając sprężystość i nawilżenie delikatnej skóry wokół oczu.

Składniki aktywne EyePro™ 3X Complex
Saccharomyces ceresvisiae Extract – zwiększa komórkową konsumpcję tlenu
Betaine – zapobiega nadmiernemu gromadzeniu się płynów, stymuluje produkcję kolagenu
Rhodiola rosea Root Extract, Camellia oleifera Leaf Extract, Rosa canina Fruit Extract – chronią skórę przed wolnymi rodnikami

Korzyści
- Poprawa nawilżenia skóry wokół oczu
- Poprawa sprężystości skóry wokół oczu
- Redukcja cieni i opuchlizny pod oczami

Po dobrych kilku tygodniach intensywnego wklepywania jestem kupiona! Ten produkt przekonał mnie, że stosowanie kremów pod oczy potrafi zrobić różnicę. Już po kilku aplikacjach przesuszona skóra wróciła do normy, po kilku następnych stała się bardziej jędrna i sprężysta. Zniknęło nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, podrażnienia, skóra zaczęła o wiele lepiej współpracować z kosmetykami typu podkład, korektor. Jedyne co, nie jestem w stanie ocenić, jak rzecz się ma z redukcją cieni pod oczami, bo w moim przypadku są one uwarunkowane genetycznie i choćby nie wiem, co wcierała, to nigdy nie znikną. Ot, taki już los mój ;). Rzadko się zarzekam, ale w tym wypadku ośmielę się stwierdzić, że kolejne opakowanie kupię na 1200%, a potem zapewne kolejne i kolejne...

Działaniem kosmetyków GlySkinCare jestem zachwycona i w ogóle, i w szczególe. Są one prawdziwym balsamem dla mojej problematycznej skóry. Już się czaję na inne produkty tej marki :>. 

A jaki jest Wasz stosunek do mazideł pod oczy? Ja? Nein? Jein? ;)



niedziela, 20 stycznia 2013

Cud-maseczka

W jednym z poprzednich postów o lotionie z GlySkinCare wspominałam o dwóch innych, ciekawych produktach tej marki. Dzisiaj zaprezentuję Wam kolejny z nich, czyli Gly Masque, a więc maseczkę nawilżającą z 3% zawartością kwasu glikolowego.


Opis produktu:
Gly Masque, dzięki wysokiej zawartości oligoelementów (Bentonite) i 3% kwasu glikolowego skutecznie oczyszcza i przywraca równowagę naskórka, pozostawiając twarz gładką i orzeźwioną. Maseczka korzystnie wpływa również na delikatną skórę wokół oczu dodając jej miękkości. Efekt nawilżenia twarzy utrzymuje się do 24 godzin. Jest dobrze tolerowana przez osoby ze skłonnością do trądziku.

Rodzaj cery:
Wszystkie rodzaje cery. Również dla osób z cerą trądzikową.


Korzyści:
- Zmiękcza i wygładza naskórek
- Długotrwale nawilża
- Efekt anti-aging
- Makijaż można nałożyć bezpośrednio po zmyciu maseczki
- Dobrze tolerowana przez osoby z cerą trądzikową

Źródło: GlySkinCare

Maseczka ma pH 3,5 i w przeciwieństwie do lotionu nie służy do złuszczania, a przede wszystkim nawilżania. Ma postać zielono-szarej pasty, która zawiera w sobie złuszczające mikrodrobinki. Pastę nakładamy, pozostawiamy na 10-20 min do wyschnięcia, a następnie spłukujemy ciepłą wodą.

Maska oprócz tego, że nawilża, dzięki drobinkom podczas zmywania również peelinguje. Doradzono mi stosować ją głównie przed większymi wyjściami czy imprezami, bo ogranicza wydzielanie sebum i dzięki temu buzia nie błyszczy się, a makijaż utrzymuje się znacznie dłużej. Początkowo wydawało mi się lekkim paradoksem, że maseczka nawilżająca, będzie działać też matująco, ale tak się naprawdę dzieje! Po zastosowaniu skóra jest wyraźnie miękka i odżywiona, a nałożony później makijaż trwa nienaruszony wiele godzin. Baaaaaardzo polubiłam się z tą maską i na pewno zagości w mojej kosmetyczce na stałe pomimo swej dość wysokiej ceny. Za 50 g musimy zapłacić 74 zł, ale moim zdaniem produkt jest warty każdej wydanej złotówki.

GlySkinCare zyskuje moją coraz większą sympatię :). A Wy zetknęłyście się już z tą marką?



niedziela, 13 stycznia 2013

Złuszczam się z GlySkinCare

Gdybym powiedziała, że na kosmetyki GlySkinCare wpadłam sama, skłamałabym. Po jednym z moich postów o walce z trądzikiem odezwała się do mnie Czytelniczka, jak się okazało przedstawicielka marki, która zaproponowała mi wypróbowanie kilku produktów mogących pomóc mi zwalczyć problemy z cerą. Nie ustaliłyśmy żadnych warunków, nie umawiałyśmy się nawet na recenzję, kosmetyki miały być "do użytku prywatnego". Piszę o nich jednak, bo są to produkty, z których jestem niesamowicie zadowolona, po których czuję różnicę i grzechem by było się z Wami nimi nie podzielić. A nóż ktoś skorzysta...

Od lat już walczę z przebarwieniami i bliznami potrądzikowymi. Zabiegi u kosmetyczki owszem są skuteczne, ale też dość drogie, dlatego szukałam produktu, który pozwoliłby mi "złuszczać się" w domowym zaciszu. Najpierw zetknęłam się z peelingiem Glyco-A marki Isis Pharma, który dał całkiem zadowalające efekty, Lotion Lite 10 o 10% stężeniu kwasu glikolowego i niższym pH 2,3 miał być jednak skuteczniejszy, więc pełna nadziei rozpoczęłam kurację.


Opis produktu: Delikatnie złuszczające mleczko do twarzy na noc z estryfikowanym kwasem glikolowym dostępne w dwóch stężeniach: 5% i 10% [...] Lotion Lite 10 stanowi drugi etap programu pielęgnacyjnego GlySkinCare Program: 2 PEELSTEP i zalecany jest dla osób, które wcześniej stosowały Lotion Lite 5.

Rodzaj cery: Cera normalna i tłusta.

Korzyści: 
- Efekt anti-aging
- Złuszczanie martwego naskórka
- Stymulacja odnowy komórkowej
- Rozjaśnianie przbarwień
- Naskórek jest wygładzony
- Drobne zmarszczki ulegają spłyceniu

Na wstępie zaznaczę, że produkt ten wymaga sporej dozy ostrożności. Trzeba nakładać go bardzo uważnie, początkowo odrobinę i później ewentualnie zwiększać dawkę oraz czas pozostawiania na twarzy, gdyż przesadzając, można sobie naprawdę zrobić krzywdę i poważnie poparzyć skórę! Ja zgodnie z zaleceniami na początku nakładałam mleczko wieczorem na ok. 2 h, gdy widziałam, że nie występują podrażnienia, zostawiałam na całą noc.

Efekt złuszczania można stopniować. Przetestowałam dwa warianty: odrobina mleczka sprawiła, że skóra uległa delikatnemu peelingowi, większa dawka solidnie ją wysuszyła i doprowadziła do poważnego łuszczenia, które trwało kilka dni i wymagało stosowania głęboko nawilżających kremów nadających się do aplikacji po zabiegach dermatologicznych (używałam kremu Bioderma Hydra, w cięższych przypadkach Avene Cicilfate, w trakcie kuracji powinien sprawdzić się również Panthenol w piance). Lżejszą kurację stosowałam przez ok. 2 tygodnie, cięższą przez jakiś tydzień, później pozwoliłam skórze odpocząć i się zregenerować. Nie martwiła mnie buzia wysuszona na wiór i schodzące płaty skóry (wiem, brzmi fuj!), bo znam ten stan po zabiegach kosmetycznych, np. kwasem mlekowym, i wiem, że jest to normalna reakcja, która prowadzi do odnowy. Taki stan trzeba po prostu przetrwać. Chcesz być piękna - cierp :D.

Efekty?

- skóra znacznie wygładzona, miękka i elastyczna w dotyku
- drobne zmarszczki faktycznie spłycone
- przebarwienia rozjaśnione, choć nie zniknęły do końca

Summa summarum z mleczka jestem bardzo zadowolona i z czystym sumieniem mogę Wam je polecić. Stan mojej skóry uległ znacznej poprawie. Myślę, że po kilku kuracjach przebarwienia w końcu znikną, a ja przy okazji trochę się odmłodzę ;). Za buteleczkę o pojemności 100 ml trzeba zapłacić 99 zł, ale produkt jest niesamowicie wydajny i z powodzeniem mogą z niego korzystać nawet 2-3 osoby.
Pamiętajcie jednak, by stosować peeling tylko wtedy, gdy Wasza cera naprawdę tego wymaga, uważać z dobieraniem dawek, w trakcie kuracji nie wystawiać się na bezpośrednie działanie promieni słonecznych i stosować wysokie filtry!

Moja przygoda z GlySkinCare tak naprawdę dopiero się zaczyna. Jestem przekonana, że niejeden raz skorzystam z bogatej oferty, a Wam do pokazania mam jeszcze dwa, bardzo interesujące kosmetyki. Jesteście ciekawe? :)))




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...