O kremach pod oczy krążą najróżniejsze opinie, jedni twierdzą, że to absolutny "muszęmieć", inni są zdania, że kosmetyk ten to jedynie zmyślny chwyt marketingowy i w zasadzie niczym nie różni się od tradycyjnych kremów, poza tym że sprzedawany jest w małych opakowaniach za często niebotyczne sumy. Bardzo długo zaliczałam się do tej drugiej grupy niedowiarków, okazjonalnie stosowałam różne kremy pod oczy, w zasadzie nie dostrzegając jakiegoś szczególnego ich działania, co tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że produkt jest zbyteczny. Zdarzyło się jednak tak, że w wyniku intensywnej kuracji antytrądzikowej moja skóra wokół oczu uległa ekstremalnemu przesuszeniu, no i zaczęłam szukać ratunku. W ręce wpadł mi, normalnie niczym manna z nieba, Hydrating Eye Creme firmy GlySkinCare (cena: 39 zł, 15 ml).
Opis produktu ze strony producenta
Krem pod oczy dzięki zawartości EyePro™ 3X Complex poprawia mikrocyrkulację, przez co zmniejsza opuchliznę oraz redukuje cienie pod oczami. Krem powstrzymuje procesy starzenia, poprawiając sprężystość i nawilżenie delikatnej skóry wokół oczu.
Składniki aktywne EyePro™ 3X Complex
Saccharomyces ceresvisiae Extract – zwiększa komórkową konsumpcję tlenu
Betaine – zapobiega nadmiernemu gromadzeniu się płynów, stymuluje produkcję kolagenu
Rhodiola rosea Root Extract, Camellia oleifera Leaf Extract, Rosa canina Fruit Extract – chronią skórę przed wolnymi rodnikami
Korzyści
- Poprawa nawilżenia skóry wokół oczu
- Poprawa sprężystości skóry wokół oczu
- Redukcja cieni i opuchlizny pod oczami
Po dobrych kilku tygodniach intensywnego wklepywania jestem kupiona! Ten produkt przekonał mnie, że stosowanie kremów pod oczy potrafi zrobić różnicę. Już po kilku aplikacjach przesuszona skóra wróciła do normy, po kilku następnych stała się bardziej jędrna i sprężysta. Zniknęło nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, podrażnienia, skóra zaczęła o wiele lepiej współpracować z kosmetykami typu podkład, korektor. Jedyne co, nie jestem w stanie ocenić, jak rzecz się ma z redukcją cieni pod oczami, bo w moim przypadku są one uwarunkowane genetycznie i choćby nie wiem, co wcierała, to nigdy nie znikną. Ot, taki już los mój ;). Rzadko się zarzekam, ale w tym wypadku ośmielę się stwierdzić, że kolejne opakowanie kupię na 1200%, a potem zapewne kolejne i kolejne...
Działaniem kosmetyków GlySkinCare jestem zachwycona i w ogóle, i w szczególe. Są one prawdziwym balsamem dla mojej problematycznej skóry. Już się czaję na inne produkty tej marki :>.
A jaki jest Wasz stosunek do mazideł pod oczy? Ja? Nein? Jein? ;)
