Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peelingi do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peelingi do ciała. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 listopada 2013

Miodzio?

Honeymania to nowa seria The Body Shop, która obejmuje takie produkty jak masło do ciała, peeling, wodę toaletową, balsam do ust, żel pod prysznic, mydełko i miód do kąpieli. Jak już sama nazwa sugeruje, seria opiera się na pielęgnacyjnym działaniu miodu, tradycyjnie w przypadku TBS pozyskiwanego na drodze sprawiedliwego handlu. Dzięki uprzejmości marki miałam okazję przetestować dwa produkty z tej linii - scrub do ciała i balsam do ust i to o nich będzie dzisiaj mowa.


Z zamkniętymi w słoiczkach balsamami TBS miałam już wcześniej do czynienia i moje wrażenia z reguły były pozytywne. Zazwyczaj za dużą wydajnością produktu szły porządne właściwości pielęgnacyjne. Opakowanie nie należy, co prawda, do moich ulubionych, bo w mazidle palec niestety zanurzyć trzeba, co jest nieszczególnie higieniczne i niezbyt praktyczne, szczególnie w warunkach pozadomowych, ale biorąc pod uwagę dwa pierwsze wspomniane przeze mnie aspekty, do przeżycia.



Sądziłam, że miodowy balsam stanie się moim ulubionym, bo zapachy tego rodzaju uwielbiam, ale pomimo początkowych nadziei spotkało mnie rozczarowanie. Kosmetyk pachnie słabo, nawet w opakowaniu woń miodu jest ledwie wyczuwalna, po nałożeniu natomiast znika bezpowrotnie. Samo mazidło ma wazelinową konsystencję i przyjemnie sunie po ustach, jednak odnoszę wrażenie, że po jakimś czasie zamiast je nawilżać, wysusza. Szkoda, bo liczyłam, że może być to godny następca miodowego balsamu Burt`s Bees, który niestety w Polsce jest trudno dostępny (cena: 29 zł).


Żeby jednak post o miodowych kosmetykach nie okazał się zbyt gorzki, muszę powiedzieć, że scrub do ciała bardzo przypadł mi do gustu (cena: 65 zł). Wystarczy odkręcić wieczko, by zalała nas fala słodyczy, jednak nie duszącej i przyprawiającej o ból głowy, a świeżej, nektarowej, przypominającej mi trochę bardzo lubiany przeze mnie zapach Moringa.



Peeling ma gęstą, zwartą konsystencję, która delikatnie mięknie pod wpływem ciepła wody i ciała, co czyni aplikacje bajecznie prostą. Drobinki należą raczej do delikatnych, ale pomimo że generalnie jestem fanką zdzieraków stopniem złuszczania czuję się usatysfakcjonowana. Z całości najbardziej podoba mi się jednak, że peeling po zmyciu nie pozostawia na ciele tłustej warstwy, a mimo to skóra jest nawilżona i nie wymaga użycia balsamu. Jeśli lubicie pachnące miodem kosmetyki, to ten jest zdecydowanie dla Was.

Znacie już tę serię? Lubicie?

Balsam INCI: Vitis Vinifera Seed Oil/Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (Natural Additive), Ricinus Communis Seed Oil/Ricinus Communis (Castor) Seed Oil (Emollient), Bis-Diglyceryl Polyacyladipate-2 (Emollient), Hydrogenated Castor Oil (Emollient), Cera Alba/Beeswax (Emulsifier/Emollient), Parfum/Fragrance (Fragrance), Synthetic Wax (Binder/Emollient), Tocopheryl Acetate (Antioxidant), Ammonium Glycyrrhizate (Flavour), Mel/Honey (Natural Additive), Tocopherol (Antioxidant), Limonene (Fragrance Ingredient), Benzyl Benzoate (Fragrance Ingredient), Linalool (Fragrance Ingredient), Geraniol (Fragrance Ingredient), CI 77891/Titanium Dioxide (Colorant), CI 77492/Iron Oxides (Colorant), CI 19140/Yellow 5 Lake (Colorant), CI 77491/Iron Oxides (Colorant).

Scrub INCI: Glycerin (Humectant), Sodium Chloride (Viscosity Modifier), Cetearyl Alcohol (Emulsifier), Cera Alba/Beeswax (Emulsifier/Emollient), Disodium Lauryl Sulfosuccinate (Surfactant), Sodium Cocoyl Isethionate (Surfactant), Zea Mays Starch/Zea Mays (Corn) Starch (Absorbent/Chelating Agent), Mel/Honey (Natural Additive), Butyrospermum Parkii Butter/Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (Skin Conditioning Agent - Emollient), Parfum/Fragrance (Fragrance), Aqua/Water (Solvent/Diluent), Hydrogenated Castor Oil (Emollient), Hexyl Cinnamal (Fragrance Ingredient), Benzyl Salicylate (Fragrance Ingredient), Geraniol (Fragrance Ingredient), Linalool (Fragrance Ingredient), Limonene (Fragrance Ingredient), Citric Acid (pH Adjuster), CI 77891/Titanium Dioxide (Colorant), CI 19140/Yellow 5 Lake (Colorant), CI 77491/Iron Oxides (Colorant).




środa, 25 września 2013

Pomarańcza i cukier trzcinowy od Alterry

Moja frekwencja na blogu nie powala, ale powrót do rzeczywistości po urlopie, zwłaszcza w niesprzyjających okolicznościach przyrody, bywa niesamowicie trudny. Staram się jednak otrząsnać z letargu i wracam z nowym postem :).
 
Na tapecie ląduje delikatny peeling pod prysznic POMARAŃCZA I CUKIER TRZCINOWY rossmannowej marki własnej Alterra.
 
 
Z reguły w przypadku produktów tego typu mam określone upodobania i oczekiwania: peeling powinien porządnie zdzierać i najlepiej pozostawiać po użyciu delikatną, nawilżającą warstwę. Kosmetyk Alterry jest jednak nieco inny. Nie jest to klasyczny "zdzierak", ale raczej podrasowany żel pod prysznic, który wzbogacono delikatnymi drobinkami cukru trzcinowego. Fakt ten nie działa jednak na niekorzyść produktu, gdyż tym samym peeling nadaje się do codziennej pielęgnacji, nawet skóry wrażliwej. Mimo że producent zaleca stosowanie 1-2 w tygodniu, w moim odczuciu krzywdy nim zrobić sobie nie sposób.
 
 
Z racji naturalnego składu pozbawionego sztucznych spieniaczy o bujną pianę raczej tu trudno, co nie zmienia mimo wszystko faktu, że produkt przyjemnie myje i pachnie, a drobinki subtelnie usuwają martwy naskórek. Jeśli jednak mamy wyjątkowo odporną na zdzieranie skórę (jakkolwiek brutalnie to brzmi ;)), warto sięgnąć po produkty nieco cięższego kalibru, bo tak delikatny kosmetyk może się najzwyklej w świecie nie sprawdzić.
 
Osoby zainteresowanie nabyciem powyższego informuję, że wg strony Rossmann produkt aktualnie znajduje się w promocji i za tubkę o pojemności 200 ml zamiast 8,99 zł musimy zapłacić 6,99 zł.
 
Czujecie się skuszone? A może macie innych faworytów w tej kategorii?


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...