Dwa kremy do twarzy, na dzień i na noc, które różnią się od siebie w moich odczuciach jak dzień i noc. Mam świadomość, że są to produkty z dwóch zupełnie różnych półek, zarówno cenowych jak i targetowych, bo Lirene to krem typowo drogeryjny, którego cena oscyluje w granicach ok. 15 zł, Dr Irena Eris natomiast to marka uchodząca już za luksusową, do nabycia jedynie w perfumeriach (ok. 80 zł), ale mimo wszystko postanowiłam je ze sobą zestawić.
Testowanie rozpoczęłam od kremu na noc. Byłam ciekawa produktu Lirene, bo według opisu producenta powinien idealnie pasować do mojej mieszanej cery. Co by zaoszczędzić sobie klepania w klawiaturę, wszystkie opisy i obietnice znajdziecie na niżej zamieszczonych zdjęciach.
Krem w moim przypadku okazał się kompletną porażką. Niby po nałożeniu produkt szybko się wchłaniał, a skóra sprawiała wrażenie wygładzonej, ale było to bardzo pozorne. Wystarczy, że po kilku chwilach od aplikacji potarło się twarz, a mazidło zaczynało się rolować, tworząc tłuste, białe klumpy, których później wszędzie było pełno. Głębokie nawilżenie również można między bajki włożyć, bo na pierwszym miejscu w składzie jest, jak widać na załączonym obrazku, gliceryna i parafina, a zachwalany przez producenta kwas hialuronowy dopiero gdzieś daleko, daleko w tyle. Wniosek nasuwa mi się prosty, po kremy do twarzy za kilka złotych na pewno już nigdy nie sięgnę (choć pewnie i w tej kategorii cenowej można znaleźć jakieś perełki).
Krem Lirene zastąpiłam odmładzającym kremem jogurtowym Dr Ireny Eris SPA Resort Hawaii.Jest to krem lekko rozświetlający, do stosowania raczej na dzień, ale ja używam go głównie na noc i w tej roli świetnie sobie radzi.
Produkt pięknie pachnie, ma przyjemnie lekką, ale jednocześnie treściwą konsystencję. Szybko się wchłania i o rolowaniu, jak w przypadku poprzednika, nie ma mowy. Można by się i tu przyczepić do składu, bo kwas hialuronowy, którego zawartością w kremie chwali się producent, również jest gdzieś na dalekim miejscu, ale do tego specyfiku przekonują mnie efekty, które widzę każdego dnia po przebudzeniu na twarzy. Skóra jest miękka, wyraźnie nawilżona, wygładzona, a ja w pełni zadowolona :))).
Może to tylko siła sugestii, kiedy płacąc więcej za dany produkt, automatycznie nastawiamy się, że będzie on działał lepiej, niż jego o wiele tańszy odpowiednik. Doświadczenie nauczyło mnie jednak, że nie warto oszczędzać na kosmetykach pielęgnacyjnych do twarzy, bo często chcąc zatrzymać w portfelu tych parę groszy, dochodzi do tego, że "tanio kupujesz, dwa razy kupujesz".
A Wy jaką zasadę wyznajecie?
Oba produkty zostały mi nieodpłatnie udostępnione do testów. Fakt ten nie miał najmniejszego wpływu na treść niniejszej recenzji.
Oba produkty zostały mi nieodpłatnie udostępnione do testów. Fakt ten nie miał najmniejszego wpływu na treść niniejszej recenzji.

Ja mam ten krem Lirene i początkowo też mi się rolowałam, ale jeżeli przed jego nałożeniem zmyję twarz micelarnym płynem i resztki z twarzy zmyję zelem myjącym to jest zupełnie inaczej.
OdpowiedzUsuńU mnie rutyna mycia twarzy przed pójściem spać jest zawsze taka sama, czyt. zmywam makijaż i myję twarz bardzo dokładnie, ale w moim przypadku na krem to nie podziałało:/
UsuńHee ;p Czasem tańsze kosmetyki są lepsze ..
OdpowiedzUsuńA owszem, zgodzę się w 100%, ale niestety nie wszystkie;)
Usuńa ja powoli przekonuję się do firmy Lirene, pamiętam, że kiedyś miałam jakiś krem do twarzy z tej firmy i było bez rewelacji, teraz kupiłam sobie na dzień z filtrem 30 i jest fajny, lubię też ich mleczko do skóry suchej:)
OdpowiedzUsuńJa Lirene bardzo lubię, ale niekoniecznie w kategorii kremów do twarzy;)
UsuńTotalnie zraziłam się do kremów Lirene...
OdpowiedzUsuńprzez moją recenzję? nie ma co generalizować, może inne kremy są lepsze, aczkolwiek mnie na taki nie udało się trafić
Usuńja od lat uwielbiam Lirene :)
OdpowiedzUsuńbo to wbrew pozorom dobra marka, uwielbiam ich balsamy:)
UsuńKupując droższe kosmetyki moim zdaniem jest większe prawdopodobieństwo trafienia w to co chcemy naprawdę osiągnąć dzięki specyfikowi..co do tańszych jest wieeeele kosmetyków które mają niskie ceny i przewyższają o killllka pięter kosmetyki kilkakrotnie droższe natomiast róznica jest taka że trzeba trafić na ten kosmetyk i może trudniej go znaleźć...ale dzięki temu mamy blogi mamy siebie żeby sobie doradzać:)
OdpowiedzUsuńbuźka
pati
Masz rację pati, wśród kosmetyków za kilka złotych bez wątpienia można znaleźć produkty, które są super i dają o wiele lepsze rezultaty niż te za kilkaset PLN i faktycznie blogi są tutaj ogromną pomocą:)
UsuńJa nie znalazłam dotąd żadnego kremu, który mogłabym nakładać na twarz, bez ryzyka że dorobię się pryszczy. Drogeryjne, lecznicze, apteczne czy za 200 zł, wszystkie mnie zapychają przez glicerynę:(
OdpowiedzUsuńmoże w takim razie lepiej posłużą Ci sera w formie płynnej?
UsuńAlbo spróbuj sama tworzyć kremy lub nakładać olejki na noc na twarz ;)
UsuńNienawidzę kremów które się rolują i tworzą tłustą powłokę na twarzy ;/ Wydawało mi się ,że Lirene to dobra firma ;)
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili zapraszam do mnie :)
bo to jest dobra firma, robią bardzo dobre kosmetyki do demakijażu, świetne balsamy, ale niekoniecznie kremy do twarzy;)
UsuńPodoba mi się efekt, który jest widoczny na Twojej dłoni, po nałożeniu kremu I. Eris. Kojarzy mi się z moim ulubionym kremem upiększającym Nivea Visage - niestety już wycofanym ze sprzedaży. Szkoda tylko, że taki drogi.
OdpowiedzUsuńhejka jak mialam krem Lirene do cery naczynkowej i tez porazka ,jakos szczegolnie mnie nie zachwicil;/ byl bardzo rzadki. Ja moge ci polecic kremy DERMIKA sa swietne i kosztuja ok 50-60 zl.
OdpowiedzUsuńJa mam ten krem z Lirene i czeka sobie na swoją kolej... ale po twoim opisie mam lekkie obawy ;)
OdpowiedzUsuńmoże Tobie akurat posłuży, powodzenia!:)
UsuńWyznaję raczej tą samą zasadę, zwłaszcza jeśli chodzi o kremy do twarzy... Nie chce mi się wierzyć, że dax za 14 zł zadziała... Chociaż wiem, że to złudne i może być pozbawione sensu, ale tak już mam i przyznaję się bez bicia ;)) pozdr
OdpowiedzUsuńJa często kupuję tańsze kremy i jeszcze się nie zawiodłam, ale nigdy nie kupuję w ciemno, zawsze czytam recenzje :) Myślę, że za kilka lat będę przywiązywać do tego większą wagę :)
OdpowiedzUsuńCiekawy ten krem Dr.Irena Eris !
OdpowiedzUsuńKremy z Lirenez tego co pamiętam były przyzwoite ale bez szału...Na serię dr. Irena eris jeszcze się nie odważyłam...za drogie są
OdpowiedzUsuńEriska mam w wersji wygładzającej i zapachem się wręcz upajam. moja skóra też go wybitnie lubi. a co do lirene, swego czasu miałam świetny krem, zdaje się matujący i był super...
OdpowiedzUsuńeris ma ceny zaporowe ;0
OdpowiedzUsuń