sobota, 19 października 2013

Snail Repair BB, czyli miłości do ślimaków ciag dalszy...

Mikroklimat mojej kosmetyczki zdecydowanie służy koreańskim ślimakom, bo stopniowo ich przybywa :). Ostatni nabytek to Snail Repair Blemish Balm SPF 32/PA++ marki Mizon, czyli nic innego jak krem BB z 45% śluzem ślimaka.

Kiedy czytam opisy typu "Działa przeciwstarzeniowo, rozjaśnia i chroni przed szkodliwym działaniem UV. Polecany do cery wrażliwej, z bliznami, o nierównym kolorycie...", to już wiem, że chcę to mieć i muszę to wypróbować na sobie, a że Mizon jest w zasadzie prowodyrem, jeśli chodzi o tego typu produkty, naprawdę nie trzeba mnie namawiać dwa razy.


Tubka kremu o niemałej pojemności 50 ml (cena: 74 zł) zamknięta jest dodatkowo w kartoniku o analogicznej szacie graficznej, dodatkowo zabezpieczonym hologramem z logo marki. Na odwrocie polski dystrybutor umieścił naklejkę z informacją o właściwościach kosmetyku, dzięki czemu nie musimy rozszyfrowywać tajemniczych krzaczków.



A co kryje sama tubka? Krem jest dość gęsty, zwarty, wystarczy odrobina do pokrycia całej twarzy. Mimo że produkt wydaje się dość treściwy, ładnie stapia się ze skórą, wtapiając się w nią do tego stopnia, że puder to raczej dodatkowa opcja służąca utrwaleniu, nie zaś konieczność. Biorąc pod uwagę, że moja skóra po kilku godzinach lubi się tu i ówdzie świecić, jest to nie lada wyczyn, zwłaszcza że cera pozostaje przy tym przyjemnie nawilżona i sprężysta. Na plus zaliczam również obecność całkiem wysokiego filtra oraz brak parabenów w składzie.


Krem nadzwyczaj dobrze tuszuje niedoskonałości, nie tworząc jednocześnie grubej powłoki na skórze, jak to mają w zwyczaju kryjące podkłady. Jego odcień jest niezwykle jasny, co można postrzegać zarówno jako zaletę jak i wadę. Królewny Śnieżki powinny być wniebowzięte, bo jasną cerę produkt uczyni wręcz alabastrową. Osoby o ciemniejszej karnacji poczują się raczej rozczarowane, jako że krem występuje tylko w jednej wersji kolorystycznej.


Nie przerażajcie się zdjęciami. Moja dłoń jest tutaj dość opalona, ponieważ fotki cykałam ponad miesiąc temu bezpośrednio po powrocie z urlopu. Teraz gdy opalenizna na twarzy już zeszła, z powodzeniem mogę go stosować. Mimo że przy pierwszym wrażeniu może wydawać się za jasny, po wykonaniu pełnego makijażu wszystko ze sobą harmonizuje, a skóra sprawia wrażenie rozświetlonej i promienistej.


Bardzo polubiłam się z tym kremem i myślę, że na jednej tubce się nie skończy, zwłaszcza że idzie zima i skóra pewnie stanie się jeszcze bledsza.

Co sądzicie?  




33 komentarze:

  1. Mam go z tym, że leży i grzecznie czeka na swoje wielkie otrawcie ale dzięki Tobie już się zaczynam niecierpliwić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czaję się na cała serię Snail Repair (krem, serum, krem pod oczy) i ten BB krem odrzuciłam z niewiadomych mi powodów, ale może jednak dam mu szansę, bo wygląda na Twojej buzi obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, na pewno jest warty uwagi :) nie wygładzałam buzi na zdjęciu w żadnym programie do obróbki i sama jestem zdziwiona jak aksamitnie się prezentuje na twarzy :)

      Usuń
  3. czy ten krem ma bardziej żółte czy różowe tony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiedziałabym, że jest neutralnie beżowy, na dłoni wydaje się mieć różowy odcień, bo skóra jest opalona i przez to cieplejszy koloryt

      Usuń
  4. Uwielbiam BB, mam ochoyę spróbować każdego. Moimi obecnymi faworytami są pomarańczowy skin79 i bioessence. ten wygląda bardzo interesująco...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, najchętniej przetestowałabym wszystkie :D

      Usuń
  5. Miałam go ale przed latem stał się za jasny. A to naprawdę dobry krem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak odcieni do wyboru postrzegam jako jego największe manko.

      Usuń
  6. jestem ciekawa jaki jest skład tego kosmetyku… na Twojej twarzy wygląda niesamowicie naturalnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. łał ależ pięknie wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. w tej kwestii moim zdaniem jest nie do przebicia :)

      Usuń
  9. Wygląda jak druga skóra, bardzo naturalnie. Śluz ślimaka może nie brzmi za bardzo zachęcająco, ale efekt jaki daje kosmetyk przełamuje opór. Szkoda tylko, że nie ma szerszej gamy kolorystycznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem nie ma się czego brzydzić, śluz to tylko składnik kosmetyku, nie jest w żaden sposób w nim wyczuwalny, a działanie ma zbawienne :)

      Usuń
    2. U mnie wyobrażnia robi swoje :). Do tłuszczu z jelenia czy kremu z wymion też mam obiekcje :). Nie jestem pewna czy takie dosadne nazewnictwo to marketingowo dobry pomysł. Niemniej jednak dla dobrego kremu BB pakt z diabłem podpiszę :).Mogliby próbki sprzedawać.

      Usuń
  10. mam juz krem slimakowy z mizon wiec chyba pora na BB :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie prezentuję się na Twojej tak samo pięknej twarzy!
    Chyba chcę :)
    I cena nie jest mocno wygórowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Przy tej pojemności jak dla mnie jest adekwatna :)

      Usuń
  12. Zapowiada się fajnie, moja jasna, sucha skóra właśnie go zapragnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na Twojej twarzy prezentuje się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz leci do mnie pomarańczowy skin79, a mizona mam na liście zakupów:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o pomarańczowym skin79 jeszcze nie słyszałam, więc czekam na recenzję :)

      Usuń
  15. Efekt rzeczywiście świetny, mam ten krem na oku od jakiegoś czasu, ale na razie używam swojego Dr. G Hydra Intensive, też polecam - trzyma się na twarzy cały dzień i daje bardzo naturalny efekt.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie wygląda na twarzy bo go nie widać ;-) gdzie go kupiłaś?

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...