Do Świąt Bożego Narodzenia, co prawda, jeszcze sporo czasu, ale jeśli czekacie na nie z utęsknieniem (jak ja) i nie możecie się doczekać przedświątecznej atmosfery (jak ja) i zaczynacie sobie coraz częściej pod nosem nucić "Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta" (jak ja :D), to dobry moment, żeby wziąć udział w rozdaniu na blogu u TheOleskaaa All¬hing - girl`s stuff. Do wygrania pięć lakierów China Glaze z najnowszej kolekcji świątecznej, a więc cuda, cudeńka w najmodniejszych świątecznych kolorach ;).
Mimo że dopiero kończy się październik, ja już czuję klimat zbliżających się wielkimi krokami Świąt? Uwielbiam ten okres w roku! A Wy? :))))
Zabierałam się do tego muzycznego tagu normalnie jak pies do jeża. Wreszcie jednak udało mi się zebrać tyłek w troki i oto dzisiaj zaprezentuję Wam swoje gusta muzyczne :D. Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie tagowali i przepraszam jednocześnie, że tak długo kazałam Wam czekać ;).
Zasady są bardzo proste:
- wybierz 10 ulubionych piosenek
- zaproś do zabawy 5-10 blogowiczów i powiadom ich o tym komentarzem
Na wstępie zaznaczę, że wybór 10 piosenek był dla mnie istną katorgą. O ile z muzycznymi nowinkami jestem raczej na bakier i właściwie nie do końca orientuję się, co dzisiaj dzieje się w tej branży, to istnieje muzyka, która mnie ukształtowała i do której wracam z utęsknieniem, mimo że momentami "trąci myszką" ;).
Zanim zaczniecie słuchać, musicie wiedzieć, że Mizz latała kiedyś po świecie w glanach (tudzież w martensach w wersji kanarkowożółtej lub trawiastozielonej :D), spodniach z dziurami i skórze po cioci, a jedyna muzyka, która wydawała jej się do zaakceptowania to rock, grunge (!), punk i reggae :D. Dzisiaj mój gust muzyczny nieco złagodniał i dopuszczam do swoich uszu, i to całkiem chętnie, inne gatunki muzyczne. Nie zdziwcie się więc, że moje 10 piosenek, to jeden wielki miszmasz ;).
Zaczynamy!
1. Nirvana - Lake of Fire (bo od tego wszystko się zaczęło, tzn. zaczęło się od "Smells Like Teen Spirit", ale uwielbiam głos Kurta w "Lake of Fire")
2. Alice in Chains - Would? (bo... ojej, no po prostu :DDDD)
3. Ugly Kid Joe - Cats in the Craddle (bo jak dzika uczyłam się jej grać na gitarze - biedni domownicy ;))
4. Hey - Cisza ja i czas (bo uwielbiam Hey, a to była pierwsza piosenka, jaką zagrali, podczas mojego pierwszego ich koncertu - sentyment :))))
5. Republika - Sexy doll (bo koncert tego zespołu był jednym z moich pierwszych, a z tą piosenką chciałam startować w "Szansie na sukces", oczywiście gdybym kiedykolwiek nauczyła się śpiewać ;P)
6. Bakshish - Daj mi siłę (ze względu na nadmorskie wspomnienia, kto był ten wie ;))
7. H-Blockx - Little girl (śpiewało się, oj śpiewało się :))
8. Faith No More - Easy (po prostu lubię, uwielbiam!)
9. Orishas - Bruja (bo to moja "erasmusowa" piosenka, no i ten teledysk!!! :D)
10. M.I.A. - Paper planes (bo towarzyszyła mi każdego dnia w berlińskim metrze :))
No to tyle :) Nawet nie wiecie, ile piosenek musiałam wyeliminować ;). Muszę przyznać, że sporządzenie tego tagu, wybieranie piosenek itd. sprawiło mi wielką frajdę, istny powrót do przeszłości :)))
Ze względu na to, że tak bardzo spóźniłam się z odpowiedzią na tag, nie taguję nikogo konkretnego. Zapraszam do zabawy wszystkich, którzy mają na to ochotę. To naprawdę świetna rozrywka! :D
Jeśli śledzicie mojego bloga już jakiś czas z pewnością wiecie, że nie przepadam za perłowymi, połyskliwymi, brokatowymi, ogólnie wszelkimi odbiegającymi od kremów, lakierami ;). Wibo nr 74 kupiłam o tak, na spróbowanie, bo był tani i dość interesująco wyglądał w buteleczce. Myślałam, że będzie sobie stał na półce i zajmował miejsce, aż w końcu odejdzie w niepamięć. Dziś jednak nadszedł jego debiut i muszę powiedzieć, że dawno żaden lakier nie miał tak udanej premiery :D.
Zdjęcie w świetle dziennym, na paznokciach baza+dwie warstwy lakieru+top coat
Zdjęcie z fleszem
Odcień nr 74 to duochrome (tak przynajmniej mi się wydaje - w kwestii lakierowej terminologii wciąż jeszcze się dokształcam ;)) o szarawo-stalowej bazie z shimmerem w kolorze wina. Co ciekawsze, lakier w słońcu pięknie opalizuje na zielono-złoto niczym pancerzyk żuczka. Próba uchwycenia tego efektu na zdjęciach zakończyła się oczywiście fiaskiem, co nieco widać jedynie w buteleczce.
Lakier mnie zauroczył!!! Efekt jest subtelny, a mimo wszystko przykuwa uwagę. Kolor świetnie komponuje się z brązowymi i fioletowymi fatałaszkami ;). Jak znalazł na jesień! Co ciekawe, "duochromy" ostatnio są niezwykle modne, wystarczy spojrzeć na ostatnie kolekcje takich marek jak O.P.I. (Burlesque), Orly, China Glaze (kolekcje świąteczne), czy MAC (Fall Trend Collection oraz Venomous Villains). Z lakierem Wibo za jedyne 5 zł możemy się więc idealnie wpisać w jesienne trendy :)))).
Również pod względem jakości Wibo nie odstaje od droższych marek. Lakier ma idealną konsystencję, nie rozlewa się skórkach, dwie warstwy dają efekt pełnego krycia, schnie bardzo szybko, jest niesamowicie trwały! Inne odcienie z tej kolekcji byłam "zmuszona" zmyć po ok. 5 dniach i to tylko dlatego że znudził mi się kolor :D. Piękne odcienie, niesamowita trwałość, niska cena - czegóż chcieć więcej?!
Jeszcze we wrześniu, zainspirowana głównie amerykańskimi YouTubowiczkami, zapowiadałam wyprzedaż kosmetyków na moim blogu. Po zastanowieniu doszłam jednak do wniosku, że zarówno dla mnie jak i dla potencjalnych klientów najbezpieczniej będzie, jeśli kosmetyki przeznaczone na sprzedaż wystawię na allegro.
Rozmiary mojej "kolorowej" kosmetyczki zaczęły mnie w pewnym momencie przerażać. Wymianka w tym wypadku raczej nie rozwiązałaby problemu ;). Postanowiłam sprzedać kilka produktów, których nie używam ze względu na masę innych, podobnych i w przypadku których szkoda mi, aby marnowały się "niekochane" w mojej kosmetyczce. Może któraś z Was znajdzie dla nich przytulne miejsce w swoim kuferku?;) Ceny są, moim zdaniem, dość przystępne :). Oczywiście w żadnym razie nie nakłaniam nikogo do kupna. Trochę autoreklamy jednak musi być, w końcu reklama - dźwignią handlu ;).
W razie gdyby któraś z Was była zainteresowana zakupem któregoś z produktów zamieszczam poniżej zdjęcia kosmetyków na sprzedaż oraz linki do moich aukcji. Miłego przeglądania :)
Paletka essence z limitowanej edycji "Secrets of the Past"
Jakiś czas temu jedna z moich czytelniczek zasugerowała mi stworzenie posta na temat mojej biżuterii w stylu vintage. Jestem wielką fanką tego trendu, który pod postacią koronek, bufiastych rękawów, słodkich kokardek, motywów kwiatowych a także wszelkiego rodzaju dodatków stylizowanych na "rodem z lamusa" już od dość dawna gości w modzie.
Co oznacza słowo "vintage"? Jest to wbrew pozorom termin zaczerpnięty z terminologii winiarskiej. W języku angielskim używa się go do określania dobrego gatunkowo, szlachetnego wina, "vintage" może być również dzieło, które w języku polskim określilibyśmy jako klasyczne, w modzie zaś mianem "vintage" określamy coś podstarzałego, coś nie z tej epoki. Za "przestarzałe" uznaje się więc ubrania oraz dodatki inspirowane trendami z poprzednich dekad, najczęściej starszymi niż 25 lat, które nie stronią jednakże od połączeń ze stylem współczesnym.
Osobiście uwielbiam wszelkiego rodzaju "lamusowe" akcenty w garderobie. Cieszy mnie niezmiernie, że w sklepach ze sztuczną biżuterią, poza wszędobylskim kiczem, coraz częściej można znaleźć ciekawe i przede wszystkim dość solidnie wykonane dodatki za przystępną cenę. Oto kilka z nich w formie biżuteryjnej (informacje o miejscu zakupu oraz cenie znajdziecie pod poszczególnymi zdjęciami :)):
Pierścień w stylu wiktoriańskim (Six, cena: 24,90 zł)
Kolczyki w formie ażurowych kul - zdecydowanie moje ulubione :))) (Six, cena: ok. 20-25 zł)
Ażurowe kolczyki (Apart, cena: brak informacji - prezent ;))
Kolczyki w stylu wiktoriańskim z wizerunkiem amora (Bijou Brigitte, cena: ok. 30 zł)
Perełki z kokardkami (Six, cena: 19,90 zł)
Bransoletka z motywem róży - choć mam ją zaledwie od wczoraj, zdecydowanie ląduje wśród ulubionych :D (Six, cena: 24,90 zł)
Otwierane serduszko na krótkim łańcuszku (Bijou Brigitte, cena: 9,90 Euro)
Otwierane serduszko na długim łańcuszku (Rossmann, cena: 24,90 zł)
Naszyjnik w romantycznym stylu z otwieranym sercem (Bijou Brigitte, cena: 9,90 Euro)
A Wy lubicie taką biżuterię? A może Wasz styl jest zupełnie inny? Bardziej nowoczesny? Bardziej awangardowy? Bardziej klasyczny? A może preferujecie inny sposób urozmaicania swojego stroju? Pochwalcie się :))))
Nie ma nic milszego niż zostać wyróżnionym za coś, co robi się z największą przyjemnością, czyli blogowanie :)))
Wyróżnienie przyznały mi Sunny Monday, której lakierowego bloga czytam regularnie oraz pannajonanna, której bloga z pewnością regularnie czytać zacznę :)))) Dziękuję Wam moje Panie!!!
Oto i zasady:
1. Umieść powyższe zdjęcie na swoim blogu
2. Przyznaj nagrodę 12 blogerom
3. Podlinkuj nagrodzone blogi
4. Poinformuj zwycięzcę o przyznanym wyróżnieniu
5. Podziel się linkiem do bloga osoby, która przyznała Ci nagrodę
W zanadrzu mam wciąż tag muzyczny, co byście nie myślały, że o jakimś wyróżnieniu zapomniałam lub je zignorowałam. Wybór 10 piosenek wymaga jednak głębszego pomyślunku :)))