niedziela, 14 sierpnia 2011

Wyjątek potwierdzający regułę ;)))

Wczoraj pisałam, że moje serce na widok produktów marki Lush już od dawna nie bije z ożywieniem. Istnieje jednak pewien wyjątek, który w moim odczuciu jedynie potwierdza powyższą regułę. Produkt, w który zaopatruję się ZAWSZE, jeśli mam tylko okazję robić zakupy w Lush to szampon w kostce. Rodzajów jest wiele, do wyboru i (dosłownie) do koloru. Próbowałam już kilku (Ultimate Shine, Jumping Juniper, Godiva, New), ale moim zdecydowanym ulubieńcem jest odpowiednik szamponu Big w formie stałej, czyli Seanik (cena: 8,25 Euro). 
Skład: Sodium Lauryl Sulfate, Irish Moss Gel (Chondrus crispus), Perfume, Nori Seaweed (Algae), Fine Sea Salt, Lemon Oil (Citrus limonum), Mimosa Absolute (Acacia decurrens), Orange Flower Absolute (Citrus Aurantium dulcis), Jasmine Absolute (Jasminum grandiflorum), Cocamide DEA, *Limonene, Colour 42045 * Occurs naturally in essential oils Vegan
Szampon uwielbiam przede wszystkim za jego praktyczność. Jest niewielki i lekki, bardzo wydajny (wystarcza mi na ok. 3 miesiące codziennego używania), wprost idealny w podróży (często przy zakupie dwóch sztuk dostajemy gratis puszkę do przechowywania). Jeśli zastanawiacie się, jak stosować to cudo, to nie ma nic prostszego: włosy wystarczy zwilżyć i potrzeć o nie kostkę, piana wytwarza się błyskawicznie. Po użyciu trzeba jednak pamiętać, aby pozostawić szampon do wyschnięcia i nie zamykać go w puszcze, gdyż wtedy może zmienić stan ze stałego w galaretowaty ;))). Włosy po umyciu są oczyszczone, miękkie w dotyku, błyszczące, zapach nie jest szczególnie silny, ale przyjemnie orzeźwiający, wyczuwalny dla osób trzecich ;).

Seanik to zdecydowanie mój numer jeden, jeśli chodzi o lushowe kosmetyki. Jest to produkt wegański, nie zawiera więc żadnych składników pochodzenia odzwierzęcego, choć można się spierać o jego naturalność, jako że w swoim składzie ma SLS-y. Mnie one jednak jakoś szczególnie nie ruszają ;))). Jedyne co mnie martwi, to jego rosnąca cena. Jeszcze nie dawno za jedną kostkę w niemieckim Lush'u trzeba było zapłacić ok. 7 Euro, dziś już ponad 8 :(((. Swoją drogą, ciekawa jestem, czy doczekamy się kiedyś Lush w Polsce...




42 komentarze:

  1. jakby to przeliczyć na złotówki to dosyć droga taka kostka ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś Seanik i Godivę, ciekawe to ale efekt nie rzucił mnie na kolana, lepsze włosy mam po "normalnych" szamponach z drogerii :) No i ta cena... ALE... ja też mam swojego lushowego ulubieńca :D tylko ciekawe, kiedy będę miała okazję go dorwać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kinga, kosmetyki Lush są ogólnie drogie, szampon jest naprawdę bardzo wydajny, więc jego cenę jestem jeszcze w stanie przełknąć

    Viollet, bardzo jestem ciekawa, co to, zdradzisz?:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze nie miałam okazji próbować niczego z Lush'a, ale kuszą mnie różne cuda :) Nie jestem tylko przekonana co do szamponów taki - w końcu jest to raczej firma, która z szamponami nie powinna mieć nic wspólnego, bo zajmuje się raczej pielęgnacją ciała :) Ale nie wiem, może się mylę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sylvia, dlaczego? Lush ma mnóstwo różnego rodzaju produktów do pielęgnacji włosów, zresztą czego oni nie mają w swojej ofercie, nawet pastę do zębów w pastylkach;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi też już mania LUSHowa przeszła, ale zawsze będę kochać NEW dokładnie za to, za co ty lubisz SEANIKA oraz nie trafiła mi się jeszcze lepsza maseczka w życiu niż Oatfix :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wow nie miałam pojęcia że takie cudo istnieje;)

    OdpowiedzUsuń
  8. może kiedś się skuszę ale na razie mnie nie ciągnie do mydeł do włosów:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Lush można już dostać w Polsce na stronie internetowej. Wydaje mi się że chodzi o mydlandię.pl ale nie jestem pewna ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. lush lubie za produkty do pielegnacji twarzy natomiast mialam szampon seanic i new i dostałam po nich okropnego łupieżu :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Lush są już w Polsce (od tego miesiąca), możemy te kosmetyki kupować w sklepie internetowym mydlandia.pl.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy produkt. A kolor na prawdę przyciągający wzrok. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. dezemka, maseczki wyglądają ciekawie, ale przeraża mnie ich krótka data ważności, zawsze się boję, że nie zużyję do końca

    Miss Weg, każdego dnia dowiadujemy się czegoś nowego;)

    Ewaluacja, no właśnie to nie jest takie typowe mydło, nawet w dotyku różni się od zwykłego mydła;)

    Abscynka, nikt_wielki_ona, wiem, czytałam u Siulki, ale mam raczej na myśli, czy kiedykolwiek doczekamy się sklepu z prawdziwego zdarzenia:)

    basia8727, mi natomiast nie służą za bardzo ich produkty pielęgnacyjne, jak widać każdemu pasuje co innego

    redhead, wizualnie kosmetyki Lush zawsze kuszą;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mizz i znowu odwrotnosc;) bo u mnie Seanik sie nie sprawdzil....za to uwielbiam wracac do Godivy chociaz bezapelacyjnymi hitami sa szampony plynne z Lusha- Rehab i Cynthia Sylvia Stout.Stalam sie im wierna od kilku miesiecy i bardzo sobie chwale:)
    Maseczki lubie ale jednak zamawianie via net ma minusy bo trzeba sie spieszyc z uzyciem....zupelnie inaczej kiedy ktos kupuje na miejscu bo dzieki TZ-towi moge cieszyc sie nimi w pelni.

    OdpowiedzUsuń
  15. Lush jest już dostępny w Polsce na mydlandia.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  16. seanik stoi u mnie w łazience, ale mnie SLS niestety bardzo rusza - w przypadku seanika za pierwszym użyciem dostałam strasznego łupieżu, potem za każdym razem reakcja była mniej gwałtowna, ale teraz miałam dwumiesięczną przerwę i boję się do niego wrócić. a szkoda, bo poza tym włosy są po nim super ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze chciałam wypróbować jakiś produkt z Lusha, jednak zawsze jakoś miałam nie po drodze.. :/ Może wreszcie się skuszę na ten szampon bo wiele dziewczyn go poleca :D
    Pozdrawiam serdecznie :*

    www.spakr3250.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. też lubię szampony w kostkach lusha, jednak seanika wyprzeda karma komba

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeśli jest odpowiednikiem Big'a,to może się skuszę :) Big na allegro kosztuje niestety 60 zł,a szampony w kostce można nabyc już za 30,więc wydaje mi się,że nie ma co się bawic w sprowadzanie z zagranicznych stron :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, to chyba jedyna rzecz (oprócz Tangle Teezer) o której marzę odkąd o niej usłyszałam... Szkoda, że u nas nie ma Lusha. Chętnie bym odwiedziła :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Te szampony lusha są na mojej liście zakupowej. Jak bd za granicą to na pewno je kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cena wysoka. Ale ciekawy pomysł szampon w mydle :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Z lusha miałam kilka rzeczy, z szamponów Ultimate Shine - przypadł mi do gustu, Godiva - taki sobie ;), no i szampon Big - był bardzo fajny (na Seanik skuszę się jak skończą mi się inne szampony ;)) Z odżywek do włosów miałam jungle (jest w porządku ale bez specjalnych zachwytów)
    Z porduktów do twarzy miałam dark angels oraz angels on bare skin - tutaj wygrywa zdecydowanie pierwszy, fajnie oczyszcza kórę i ją hmm matuje ;), jasny anioł ;) jest ok ... ale szału nie ma ;). Z coalface też byłam zadowolona. No i oprócz tego miałam jakieś mydełka.
    Ogólnie na początku mojej przygody z firmą Lush byłam nią oczarowana, każde pierwsze użycie nowego produktu robiła na mnie wrażenie wow, ale to było tylko pierwsze wrażenie. Myślę, że najwierniejsza będę szamponom w kostce.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pierwszy raz widzę coś takiego ;) Ciekawa rzecz, szkoda, że w Polsce niedostępna ;/

    OdpowiedzUsuń
  25. Hexx, ja lubię jeszcze Big, ale 15 Euro za opakowanie to jednak dość sporo, więc przerzuciłam się na kostki:)

    Ewu, wiem, ale miałam na myśli raczej sklep stacjonarny

    anu, gdybyś się chciała na coś wymienić, to ja jestem chętna;)

    Miętówka, cudeńko, ale jakie zmyślne;)

    Spark, myślę, że to dobry produkt, żeby zacząć swoją przygodę Lush, cena jest jeszcze w granicach rozsądku:)

    Wszystko co mnie zachwyca, karma komba to chyba jakaś nowość, nie miałam jeszcze przyjemności, ale zapamiętam sobie;)

    milve, Big w sklepie tyle kosztuje, na pewno też jest warty wypróbowania, mogę tylko zachwalać, ale cena jednak "ciut" za wysoka

    Rebellious lady, axi_1099, dziewczyny donoszą, że niektóre produkty można kupić na stronie mydlandia.pl

    Forever-Young, myślę, że nie pożałujesz:)

    splątane słuchawki, pomimo pewnego podobieństwa, szampon jednak różni się od mydła:)

    kasiek.pe, to zupełnie jak ja:)

    OdpowiedzUsuń
  26. nigdy nie używałam szamponu w kostce. mam jakieś dziwne obawy co do niego.
    pozdrawiam i zapraszam do mnie.
    MadameBijou

    OdpowiedzUsuń
  27. Jako, że miałam Seanik to pozwolę się skomentować, że mnie on nie urzekł. Wręcz utwierdziłam się w swoim przekonaniu, że kosmetyki Lush nie robią na mnie żadnego wrażenia i przestałam skupiać swoją uwagę na tych produkt.
    Seanik owszem od pierwszego użycia wydał mi się bardzo kontrowersyjny i działał równie podobnie, bo coś z moimi włosami robił, ale nie wiedziałam co dokładnie. Nie byłam wstanie określić co :) Jednak z czasem (myję włosy codziennie) przestał robić cokolwiek. Włosy były normalne i jednak powróciłam do poprzedniego szamponu (normalnego ;) nie w kostce).
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Nigdy nie słyszałam o takim czymś :D
    http://kosmetolook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. A zdradzę :) Uwielbiam kostkę Aqua Mirabilis :) taka hybryda mydła, peelingu i balsamu do ciała. Genialna sprawa na wakacyjny wyjazd :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Lush i ja mamy trochę zaplątane relacje. Z jednej strony są produkty, które uwielbiam (mydło owsiankowe!!), lubię (galaretki do mycia), ale też takie, które się nie sprawdziły (czyściki do twarzy). Szampon w kostce brzmi intrygująco, może się skuszę.
    I cieszę się, że nie obchodzą Cię SLSy :). Czasem mam wrażenie, że one i parabeny zostały oskarżone o wszelkie alergie, jakby naturalne składniki nie uczulały. A przecież można mieć alergię nawet na sok z aloesu.

    OdpowiedzUsuń
  31. wow nigdy nie słyszałam o takiego rodzaju szamponach. Oczywiście w moim mieście (tym zadupiu) nie ma takiego sklepu jak Lush.

    nutelleve.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. paulus6c, ja dzięki blogom codziennie dowiaduję się o czymś nowym;)

    Viollet, nie miałam przyjemności, może kiedyś się skuszę:)

    Sumire, SLS-y są w większości zwykłych, drogeryjnych szamponów, których używałam od dziecka, kiedy nie miałam jeszcze pojęcia co to i żyję, co do parabenów, to mają one podobno właściwości rakotwórcze, a więc ich wpływ na organizm można ocenić dopiero po upływie czasu. generalnie jeśli mam możliwość używania kosmetyków eko, to staram się to robić, ale nie mam bzika na tym punkcie:)

    Eve, w moim mieście (wcale nie takim zadupiu) Lush`a też nie ma;)

    Karolina, mam nadzieję, że szampon przypadnie Ci wtedy do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Do tanich szampon z Lush nie należy, ale ja też się skusiłam i jestem zadowolona, choć mi najbardziej przypasował New. Zapach ma średni, ale jego działanie mnie uwiodło!
    Co do Lush w Polsce... tja... w cuda niby możemy wierzyć, hihi ;)

    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Marciamadness, kiedyś to na pewno nastąpi, jak wszystkie będziemy już stare i zgrzybiałe;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Skusiła mnie forma szamponu i nie zawiodłam się,ale niestety ma SLS..no coż nie może być idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Wiem, że jakaś bloggerka w filmiku na yt wypowiadała się o serii szamponów z LUSH przytaczając słowa swojego znajomego fryzjera - że nie jest to firma, która powinna skupiać się na takiej pielęgnacji :) Ja z kolei nie mam przekonania do firmy, która stawia na różnorodność - zawsze w przygotowanie jakiejś serii kosmetyków nie wkłada się tyle uwagi ile powinno. Miałam takie doświadczenie już z jedną firmą niestety :] Stąd może moje uprzedzenie.

    OdpowiedzUsuń
  37. I to właśnie na tego Lush'a się czaję, chyba na pewno go sobie zakupie ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Sylvia, wiadomo, że lepiej, kiedy dana firma specjalizuje się tylko w jednym rodzaju kosmetyków, ale podążając za tą regułą, musiałybyśmy zrezygnować z używania kosmetyków wielu, wielu marek i być może umknęłyby nam wtedy prawdziwe perełki;)

    cysia2300, chyba na pewno brzmi przekonująco;P

    OdpowiedzUsuń
  39. Kochana zostałaś otagowana ;)
    http://pysiapatrysia.blogspot.com/2011/08/tag.html

    OdpowiedzUsuń
  40. Witam, przeze mnie także zostałaś otagowana. ;p
    http://niczym-motyl.blogspot.com/2011/08/otagowana.html
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...