sobota, 8 października 2011

X-Faktor ;)))

Wiem, wiem, lato już dawno za nami. Obiecuję, że to ostatni post z letniej serii. Pomyślałam, że warto by jednak zrecenzować ten produkt, jako że kremów z filtrem tak naprawdę powinno używać się przez cały rok. Mowa o Anthelios XL SPF 50 firmy La Roche-Posay


Krem kupiłam oczywiście z myślą o urlopie. Jest on przeznaczony głównie do skóry wrażliwej, podatnej na alergie słoneczne, skłonnej do zaczerwienień i o nierównym kolorycie. Fluid posiada lekkie zabarwienie, aby - jak twierdzi producent - tuszować rozszerzone naczynka, niedoskonałości i nadawać skórze jednolitą barwę. Zawarte w kremie mikropigmenty mają nadawać skórze lekko opalony odcień. Ze względu na swoją formułę produkt powinien sprawdzić się z każdym rodzajem cery. Krem posiada wysoki faktor przeciwsłoneczny (SPF 50+/ UVA 34 PPD), zawarte w nim filtry są fotostabilne. Ponadto, fluid jest bezzapachowy, pozbawiony parabenów, nie powoduje powstawania zaskórników, jest wodoodporny i testowany dermatologicznie.


Muszę przyznać, że producent obiecuje nam naprawdę sporo. A na ile produkt wywiązuje się z tych obietnic?

Zacznę od tuszowania niedoskonałości i wyrównywania kolorytu. Otóż, jeśli Wasza skóra nie jest idealna i borykacie się z niedoskonałościami, a krem kupujecie z myślą o stosowaniu go zamiast podkładu, myślę, że będziecie rozczarowane. Fluid ma faktycznie lekkie zabarwienie, ale jego krycie jest żadne, powiedziałabym nawet, że ma tendencję do podkreślania nierówności skóry. Bez korektora lub dodatkowo lekkiego podkładu się tutaj nie obędzie. Zabarwienie można zapisać na plus, jeśli w ogóle nie planujecie opalać twarzy. Po użyciu kremu skóra faktycznie wygląda na lekko muśniętą słońcem i nie odcina się drastycznie od reszty ciała.

 
Czy krem jest odpowiedni dla każdego typu skóry? Fluid w swojej konsystencji jest bardzo leisty, podczas nakładania natomiast dość tępy, dzięki czemu nie wyświeca skóry, a delikatnie matuje. Nie jest to płaski mat, więc jeśli takowy lubicie, bez pudru się nie obędzie. Matowy efekt nie jest również permanentny. Po ok. 2-3 h godzinach skóra zaczyna się błyszczeć. U mnie, posiadaczki cery mieszanej, sprawdził się jednak całkiem nieźle, co najważniejsze nie doprowadził do powstania nieproszonych niedoskonałości.

Krem jest faktycznie bezzapachowy, co do wodoodporności również nie mam zastrzeżeń. Nie stosowałam go każdego dnia, czasami decydowałam się na kremy BB, które również posiadają całkiem wysoką ochronę przeciwsłoneczną, a jednak kryją ciut lepiej, więc moja twarz delikatnie się opaliła. W najbardziej krytycznych momentach, kiedy moja cera długo i bezpośrednio była wystawiona na działanie promieni słonecznych, krem sprawdził się fantastycznie. 

Na pewno jest to produkt godny uwagi, przed zakupem warto jednak rozważyć, czy faktycznie spełni nasze potrzeby. Polecam Wam rozglądać się za nim w mniejszych aptekach lub na allegro. Ja za buteleczkę 50 ml zapłaciłam 43 zł, dla przykładu w Superpharm za tę samą pojemność trzeba zapłacić ponad 70 zł!

A Wy używacie filtrów na co dzień?

10 komentarzy:

  1. Ja filrów na co dzień nie używam :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam próbkę tego filtra, fajnie wyrównywał koloryt skóry, tylko niestety mam skórę atopową i szczypał mnie w tych miejscach ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. ooliskaa, na pewno warto wypróbować ten krem:)

    Katsuumi, zajrzałam na Twojego bloga i dodałam do obserwowanych, Twój styl bardzo mi się podoba:)

    elf__, no niestety, fluid ma w składzie alkohol:/

    OdpowiedzUsuń
  4. http://aleksandra96love.blogspot.com/ zapraszam do obserwowania mojego bloga ja też cię obserwuję .

    OdpowiedzUsuń
  5. cieszę się że o nim wspomniałaś, chyba się skuszę aby chronić swoją skórę, może na starość skóra się odpłaci i faktycznie będzie mniej zmarszczek spowodowanych UV;)

    http://megansath.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. już kiedyś zastanawiałam się nad zakupem tego "x-faktora", koleżanka poleciła mi filtr sorayi i jakoś daje sobie radę.
    P.S. Uwielbiam Twoje wpisy za perełki ("x-faktor":), żeby nie było merytorycznie też się sprawdzasz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Miętówka, :), ja chyba jednak nie mam swojego ulubionego filtra

    megan, dla mnie używanie kremu z filtrem wydaje się czasami strasznie uciążliwe i nie mogę powiedzieć, że jestem w tej kwestii systematyczna, praktycznie codziennie używam jednak kremów BB, które też mają dość wysoki faktor przeciwsłoneczny

    Anonimie, na rynku jest tyle kremów z filtrem, że czasami naprawdę trudno się zdecydować
    P.S. dzięki wielki, tytuł stanowi dla mnie zawsze ważną część wpisu, nie lubię tych oczywistych i staram się ich unikać;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jego brat, już niekoloryzujący, też szczypie ;) Zdecydowanie polecam tylko dla bladziochów bo strasznie bieli, ale za to genialnie powstrzymuje skórę przed świeceniem się.
    Oba bardzo dobrze chronią przed słońcem, nic a nic się nie opaliłam na twarzy, stosując je ;))

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...